29 października 2011, Goodison Park
Everton nie był w stanie pokonać słabego Manchesteru United. Czerwone Diabły, które zostały rozgromione w derbach miasta przez City 1-6, nie zagrały jak na mistrza kraju przystało, ale wykorzystały jeden błąd defensywy The Toffees i dowieźli skromne zwycięstwo do końca.
David Moyes miał nieco ograniczone pole manewru, ponieważ z powodu kontuzji wypadli Tim Cahill, Phil Neville i w ostatniej chwili Sylvain Distin, a z powodu kartek pauzować musiał Royston Drenthe. Ta strata była chyba najbardziej widoczna. Na środku defensywy u boku Phila Jagielki zagrał więc John Heitinga, na prawe skrzydło wrócił Seamus Coleman, a James McFadden po raz pierwszy pojawił się na ławce rezerwowych.
Początek meczu był obiecujący. Po niespełna 30 sekundach indywidualną akcją popisał się Coleman, który minął kilku rywali, wpadł w pole karne i uderzył przy bliższym słupku, ale tam na futbolówkę czekał już David De Gea. Chwilę później Tim Howard musiał bronić strzał z bliska Par Ji-Sunga, a Marouane Fellaini uderzał zbyt lekko głową.
W 19 minucie Patrice Evra zacentrował w pole karne, z tam z najbliższej odległości piłkę do siatki wpakował Javier Hernandez. Fatalny błąd popełnili Heitinga do spółki z Bainesem. O ile Anglik miał wokół siebie dwóch graczy United, tak Holender nie krył zupełnie nikogo i jedynie przyglądał się wrzutce Evry.
Everton starał się atakować. Groźnie, ale zbyt blisko środka uderzał Leon Osman, a Jack Rodwell strzelił nieco niecelnie. Bardzo niewiele brakło też Bainesowi, który wykonywał rzut wolny z 18 metrów. Anglik zdołał przenieść piłkę nad murem, ale futbolówka spoczęła tylko na poprzeczce.
Przed przerwą strzałów z dystansu próbował jeszcze Louis Saha, ale jego uderzenia nie sprawiały problemów De Gei. Everton nie grał najlepszego meczu, ale United wyglądali jeszcze słabiej, choć i tak schodzili na przerwę z prowadzeniem. Na drugą połowę w miejsce słabo spisującego się Bilaletdinowa David Moyes wpuścił Rossa Barkleya.
Dobrą okazję do podwyższenia prowadzenia miał Danny Welbeck, ale jego potężny strzał sparował Howard. Po drugiej stronie dwukrotnie uderzał Jack Rodwell, ale najpierw posłał piłkę niedużo obok słupka, a potem dobrą interwencją popisał się De Gea.
The Toffees strzelali głównie z dystansu, ale ani Saha, ani Coleman nie sprawiali większego trudu hiszpańskiemu golkiperowi United. David Moyes próbował reagować wprowadzając Magaye Gueye i Apostolosa Velliosa, ale na niewiele to się zdało. Sędzia doliczył 6 minut, gdyż z powodu kontuzji arbitra liniowego musiał zastąpić sędzia techniczny Phil Dowd.
W samej końcówce po starciu z Patricem Evrą w polu karnym przewrócił się Gueye. Mimo protestów Mark Halsey nie podyktował rzutu karnego i po chwili zakończył ten słaby mecz. Zmęczeni pucharowymi zmaganiami The Toffees nie sprostali słabo grającym United. W następny weekend czeka nas wyjazd do rewelacyjnego w tych rozgrywkach Newcastle.

Howard Hibbert Jagielka Heitinga Baines Coleman Fellaini Rodwell Osman (76') Bilaletdinow (46') Saha (84')
Rezerwowi: Mucha Mustafi Barkley (46') Gueye (84') McFadden Vellios (76') Stracqualursi
| 0:1
Statystyki:
Everton - vs - Man Utd 0 - Bramki - 1 8 - Strzały celne - 4 6 - Strzały niecelne - 1 5 - Zablokowane strzały - 2 4 - Rzuty rożne - 1 13 - Faule - 10 3 - Spalone - 4 3 - Żółte kartki - 0 0 - Czerwone kartki - 0 52% - Posiadanie piłki - 48%
|

De Gea Evra Jones Evans Vidic Park Ji-Sung (56') Cleverley Fletcher Rooney (66') Hernandez (73') Welbeck
Rezerwowi: Lindegaard Ferdinand Fabio Da Silva (56') Nani (73') Valencia Owen (66') Berbatov
|
Strzelcy: 19' Hernandez Żółte kartki: Coleman, Fellaini, Rodwell Widzów: 35,494 Sędzia: Mark Halsey |