1 marca 2011, Goodison Park
Po raz kolejny w tym sezonie Everton totalnie się skompromitował. The Toffees nie wywalczą już właściwie nic w lidze, a teraz stracili szanse na uratowanie beznadziejnego sezonu grą w krajowych pucharach przegrywając na własnym terenie z drugoligowym Reading 0-1.
David Moyes wystawił niemal optymalny skład, choć bez kontuzjowanych Marouane Fellainiego i Tima Cahilla. Na nic jednak się to nie zdało, gdyż podstawowi gracze prezentując żenujący poziom zbliżyli się do skali kompromitacji osiągniętej we wrześniu i odpadnięciu z Carling Cup w meczu z występującym w League One Brentford.
Goście z Reading od początku przystąpili do spotkania bez kompleksów i prezentowali się znacznie lepiej. Everton miał jednak swoje okazje, a jedną z nich zmarnował Seamus Coleman, który uderzał głową, ale piłka po koźle od murawy odbiła się na tyle wysoko, że spoczęła tuż za poprzeczką na górnej siatce.
W 26 minucie po rzucie rożnym dla Królewskich nieporadnie ze swojego pola karnego piłkę wybijał Leon Osman, tak, że ta trafiła wprost pod nogi Matthew Millsa. Anglik uderzył od razu i w gąszczu nóg znalazł jednak drogę do siatki.
Niedługo potem powinno być 2-0. W sytuacji sam na sam z Timem Howardem znalazł się Kebe, ale Amerykanin po raz kolejny w tym sezonie skutecznie ratował zespół udaną interwencją na przedpolu.
The Toffees mieli szansę wyrównać tuż przed przerwą, gdy po rzucie rożnym Leightona Bainesa do strzału głową doszedł jeden z najniższych na boisku Osman, ale uderzył minimalnie nad poprzeczką. Po 45 minutach schodzących do szatni graczy Evertonu żegnały zupełnie zasłużone gwizdy.
David Moyes dokonał dwóch dość dziwnych zmian w przerwie ściągając obu skrzydłowych Bilaletdinowa i Colemana, w których miejsce pojawili się Victor Anichebe i Jermaine Beckford. Drugi z nich niemal od razu mógł wpisać się na listę strzelców, ale strzelił zbyt lekko.
Everton atakował, ale praktycznie bił głową w mur i nie potrafił sforsować szczelnej defensywy Reading. Mógł tego dokonać na kwadrans przed końcem, ale znakomitą okazję zaprzepaścił Osman. Po zgraniu piłki przez Beckforda Anglik miał do bramki mniej niż 5 metrów i trafił wprost w ramię szczęśliwie interweniującego Alexa McCarthy'ego.
Do końca nic się już nie zmieniło i na Goodison Park można już chyba ogłosić zakończenie sezonu. Piłkarze mogą już tylko zagwarantować kibicom emocje związane z walką o utrzymanie jeśli nadal będą prezentować podobny poziom. W najbliższy weekend wyjazd do Newcastle, w którym realnie trzeba obawiać się kolejnej kompromitacji.

Howard Neville (88') Jagielka Distin Baines Coleman (46') Arteta Rodwell Osman Bilaletdinow (46') Saha
Rezerwowi: Mucha Hibbert Heitinga Duffy Anichebe (46') Beckford (46') Baxter (88')
| 0:1
Statystyki:
Everton - vs - Reading 0 - Bramki - 1 3 - Strzały celne - 5 8 - Strzały niecelne - 4 7 - Zablokowane strzały - 3 5 - Rzuty rożne - 5 11 - Faule - 17 0 - Spalone - 2 3 - Żółte kartki - 2 0 - Czerwone kartki - 0 58% - Posiadanie piłki - 42%
|

McCarthy Mills Khizanishvili Harte Gunnarsson Tabb Leigertwoody (79') McAnuff Kebe Long (86') Hunt
Rezerwowi: Andersen Armstrong Karacan Antonio (79') Robson-Kanu Howard (86') Church
|
Strzelcy: 26' Mills Żółte kartki: Rodwell, Neville, Baines - Leigertwood, Khizanishvili Widzów: 29,976 Sędzia: Andre Marriner |