19 marca 2011, Goodison Park
Po niezbyt porywającym meczu Everton pokonał 2-1 Fulham, jednak bardzo prawdopodobne, że na dłuższy okres czasu stracił kontuzjowanego Louisa Sahę.
Sytuacja kadrowa zespołu Davida Moyesa i tak nie jest najlepsza, a kolejny uraz podstawowego zawodnika na przestrzeni ostatnich tygodni na pewno zmartwi Szkota. W porównaniu do meczu z Birmingham musiał on dokonać roszady wymuszonej kontuzją Mikela Artety, za którego pojawił się Seamus Coleman. Po urazach wrócili jednak Phil Neville i Tim Cahill wybiegając w podstawowej jedenastce.
Mecz nie obfitował w zbyt wiele okazji podbramkowych, jednak jeśli jakieś się już pojawiały, to raczej w polu karnym Marka Schwarzera. Australijskiego golkipera Fulham na linii bramkowej wyręczać musiał Salcido, który zablokował uderzenie głową Sahy po rzucie rożnym Leightona Bainesa.
W 36 minucie The Toffees przeprowadzili bodaj najładniejszą akcję meczu. Serię wielu podań z pierwszej piłki przed polem karnym i po rozegraniu na lewą flankę kontynuował Baines, który markując dośrodkowanie inteligentnie posłał wsteczne podanie do Leona Osmana. Ten po jednym dryblingu zacentrował piłkę w szesnastkę, a tam zupełnie nieobstawiony Seamus Coleman strzałem głową w długi róg umieścił futbolówkę w siatce.
W pierwszej połowie Fulham praktycznie nie istniało, dopiero w doliczonym czasie oddało pierwszy naprawdę groźny, choć i tak niecelny strzał. Na przerwę Niebiescy schodzili więc z zasłużonym prowadzeniem.
Drugie 45 minut rozpoczęło się fantastycznie. 4 minuty po wznowieniu gry na 25-tym metrze faulowany był Jack Rodwell. Z pozycji idealnej dla prawonożnego zawodnika nie uderzał Baines, który lekko trącił tylko piłkę wystawiając ją do Sahy, a ten strzelił potężnie między nogami jednego z obrońców w murze i nie dał szans Schwarzerowi.
Dopiero utrata drugiego gola obudziła londyńczyków. Najpierw mocne uderzenie Etuhu zostało zablokowane, a potem strzał Damiena Duffa nie sprawił kłopotów Timowi Howardowi. Amerykanin musiał jednak skapitulować w 62 minucie gdy niekryty Clint Dempsey precyzyjnie przymierzył i tuż przy słupku umieścił piłkę w siatce.
Everton mógł odzyskać dwubramkowe prowadzenie, ale po kolejnym rzucie rożnym znowu z linii bramkowej futbolówkę wybijał Salcido, tym razem po uderzeniu Jagielki. W końcówce goście osiągnęli przewagę, która mogła zamienić się na wyrównanie, ale powracający po kontuzji Zamora nie wykorzystał dobrej centry i strzelił niecelnie.
The Toffees odnieśli więc trzecie zwycięstwo w ostatnich 4 spotkaniach, w których zdobyli 10 punktów. Niebiescy awansowali na 8 pozycję w tabeli oddalając się od strefy spadkowej, jednak okupili tą wygraną kontuzją Louisa Sahy, który niefortunnie upadł i nie był w stanie o własnych siłach opuścić boiska. Po reprezentacyjnej przerwie Everton za 2 tygodnie po raz trzeci z rzędu zagra na Goodison Park, tym razem z Aston Villą.

Howard Hibbert Jagielka Distin Baines Coleman Neville Rodwell (77') Osman Cahill (69') Saha (87')
Rezerwowi: Mucha Heitinga (69') Bilaletdinow (77') Baxter Gueye Anichebe Beckford (87')
| 2:1
Statystyki:
Everton - vs - Fulham 2 - Bramki - 1 5 - Strzały celne - 2 2 - Strzały niecelne - 6 8 - Zablokowane strzały - 6 7 - Rzuty rożne - 5 15 - Faule - 19 1 - Spalone - 2 2 - Żółte kartki - 0 0 - Czerwone kartki - 0 45% - Posiadanie piłki - 55%
|

Schwarzer Salcido Hangeland Baird Hughes Murphy (75') Duff (60') Etuhu Dempsey (84') Johnson Dembele
Rezerwowi: Stockdale Kelly Greening Davies (84') Gudjohnsen (75') Kakuta (60') Zamora
|
Strzelcy: 36' Coleman, 49' Saha - 62' Dempsey Żółte kartki: Osman, Hibbert Widzów: 33,239 Sędzia: Michael Oliver |