14 sierpnia 2010, Ewood Park
Fatalny błąd Tima Howarda dał jednobramkowe zwycięstwo Blackburn na inaugurację sezonu 2010/11. Po raz trzeci z rzędu Everton notuje więc porażkę w swoim pierwszym meczu, a Rovers byli lepsi podobnie jak w 2008 roku, gdy na Goodison Park wygrali na początek sezonu 3-2.
David Moyes miał ból głowy przy zestawianiu wyjściowej jedenastki, ale pierwszy raz od dawna spowodowany on był nadmiarem bogactwa w kadrze. Jedynym kontuzjowanym był Victor Anichebe, a nawet na ławce nie zmieścili się Yakubu, Coleman, Yobo czy Vaughan. Pierwszy raz od feralnego meczu w lutym z Liverpoolem wystąpił Marouane Fellaini, natomiast wicemistrz świata John Heitinga ze względu na braki treningowe rozpoczął jako rezerwowy.
Już na samym początku spotkania Morten Gamst Pedersen przerzucił piłkę nad obrońcami Evertonu, a w sytuacji sam na sam znalazł się Martin Olsson. Na dalekie wyjście z bramki zdecydował się Tim Howard, czym utrudnił sprawę Szwedowi, który starając się lobować Amerykanina przeniósł piłkę sporo nad poprzeczką.
Już po 9 minutach gospodarze zmuszeni byli do przeprowadzenia zmiany, za kontuzjowanego Davida Dunna wszedł Steven N'Zonzi. Nie minął jeszcze pierwszy kwadrans, a Blackburn wyszło na prowadzenie za sprawą Nikoli Kalinica. Chorwat wykorzystał fatalny błąd Howarda, który złapał już centrowaną w pole karne piłkę, jednak nonszalancko trzymał ją jedną ręką i wypuścił w momencie opadania na ziemię.
Rovers oddali inicjatywę, ale The Toffees grali słabo i mimo przewagi w posiadaniu piłki nie potrafili poważniej zagrozić bramce Paula Robinsona. Były golkiper reprezentacji Anglii miał trudności tylko z jednym strzałem Stevena Pienaara z linii pola karnego, jednak na raty udało mu się złapać piłkę. Do przerwy gospodarze schodzili więc z golem przewagi, choć na dobrą sprawę żadna ze stron nie zasłużyła na prowadzenie.
Widząc nieporadność Evertonu w ofensywie David Moyes dał szansę debiutu Jermaine'owi Beckfordowi, który w 59 minucie zmienił Leona Osmana. Kwadrans później za Louisa Sahę wszedł Dinijar Bilaletdinow. Rosjanin mógł strzelić bramkę po znakomitym podaniu Mikela Artety w pole karne, ale gospodarze ofiarnymi interwencjami kilkukrotnie w jednej akcji blokowali oddawane w kierunku ich bramki strzały.
Już w doliczonym czasie gry na uderzenie z dystansu zdecydował się Phil Jagielka, ale jego potężny strzał znakomicie wybronił Robinson. Chwilę później jedyny raz pokazał się Beckford, choć jego próba powinna pozostać bez komentarza. Rovers próbowali swych szans w kontrach, jednak solidnie w defensywie spisywał się przede wszystkim Sylvain Distin.
Potwierdziły się więc obawy po ostatnim przegranym z Wolfsburgiem sparingu. Kluby z Australii, Preston, Norwich czy Everton Chile to rywale ze znacznie niższej półki niż konsekwentne do bólu Blackburn. The Toffees osiągnęli znaczącą przewagę w posiadaniu piłki, grali jednak bez pomysłu i zdecydowanie za rzadko stwarzali zagrożenie pod bramką rywali. David Moyes powinien szybko zareagować by nie dopuścić do powtórki z poprzedniego sezonu i kolejnej fatalnej serii na starcie rozrywek. Za tydzień na Goodison Park zawita Wolverhampton.

Robinson Salgado Jones Samba Givet Nelsen Dunn (9') Pedersen Olson E. Diouf Kalinic (60')
Rezerwowi: Bunn Chimbonda Emerton Nzonzi (9') Andrews Hoilett M. Diouf (60')
| 1:0
Statystyki:
Blackburn - vs - Everton 1 - Bramki - 0 1 - Strzały celne - 4 4 - Strzały niecelne - 8 1 - Zablokowane strzały - 9 1 - Rzuty rożne - 3 20 - Faule - 16 3 - Spalone - 2 2 - Żółte kartki - 1 0 - Czerwone kartki - 0 30% - Posiadanie piłki - 70%
|

Howard Neville Jagielka Distin Baines (59') Osman (78') Fellaini Arteta Pienaar Cahill (73') Saha
Rezerwowi: Mucha Hibbert Heitinga (73') Bilaletdinow (78') Rodwell (59') Beckford Gueye
|
Strzelcy: 14' Kalinic Żółte kartki: Pedersen, Salgado - Cahill Widzów: 25,869 Sędzia: Phil Dowd |