16 stycznia 2010, Goodisn Park
Wynik 2-0 nie do końca odzwierciedla przebieg spotkania, w którym Everton zdeklasował przymierzanych do walki o mistrzostwo 'bogaczy' z Manchesteru City.
David Moyes nie zdecydował sie zabrać choćby na ławkę Lucasa Neilla, którego transfer do Galatasaray jest niemal skompletowany. Do zdrowia wrócił natomiast Sylvain Distin, który zastąpił Australijczyka na środku obrony. Za kontuzjowanego Leona Osmana do wyjściowego składu wrócił Dinijar Bilaletdinow.
Początek spotkania należał do gości, którzy w pierwszym kwadransie byli stroną przeważającą. Najpierw z dystansu czujność Tima Howarda sprawdził Martin Petrov, a potem mając przed sobą pustą bramkę nie trafił w nią Robinho, który w 9 minucie zmienił kontuzjowanego Roque Santa Cruza.
Na tym jednak skończyła się dobra gra The Citizens, natomiast gra Evertonu powoli zaczęła nabierać tempa. Dominacja w środku pola długo nie przynosiła klarownych sytuacji, dopiero w 28 minucie dobrą techniką w polu karnym wykazał się Bilaletdinow, zmuszając do sporego wysiłku Shaya Givena.
W 36 minucie w drugim meczu z rzędu bramkę strzelił Steven Pienaar. Reprezentant RPA podszedł do rzutu wolnego z 20 metrów i strzałem ponad murem tuż przy słupku nie dał szans golkiperowi z Irlandii.
Niedługo przed końcem pierwszej połowy znów na przebój w pole karne wszedł Bilaletdinow, ale skrzydłowemu z Rosji zabrakło dosłownie centymetrów do podwyższenia rezultatu.
Już w doliczonym czasie gry w polu karnym szarpany za koszulkę był Louis Saha, który nie zważając na faul rywala grał dalej. Również ku jego zaskoczeniu arbiter Martin Atkinson podyktował rzut karny za to przewinienie Micah Richardsa. Francuz sam pewnie wykorzystał jedenastkę i po bodaj najlepszych 45 minutach w tym sezonie The Toffees zasłużenie wygrywali.
Od początku drugiej połowy tempo gry spadło, ale Everton kontynuował bardzo dobra grę nie dając zaistnieć rywalowi. Sam znów zaatakował odważniej w końcówce, czego efektem były między innymi dwa strzały w poprzeczkę.
Najpierw Given sparował na nią uderzenie głową Marouane Fellainiego, a potem Timowi Cahillowi zabrakło centymetrów również po strzale głową. Goście nie stworzyli natomiast żadnej klarownej sytuacji.
Mecz na The Emirates był sygnałem, natomiast teraz dostaliśmy potwierdzenie, że Everton wraca do dyspozycji z poprzedniego sezonu. Miejmy nadzieję, że progres będzie trwał nadal, gdyż czeka nas bardzo trudny luty, ale wcześniej 4 runda FA Cup i pojedynek na Goodison Park z Birmingham już w najbliższą sobotę.

Howard Neville Distin (70') Heitinga Baines Donovan (90') Pienaar Fellaini Bilaletdinow Cahill Saha (84')
Rezerwowi: Nash Coleman (70') Duffy Mustafi Forshaw Baxter (90') Vaughan (84')
| 2:0
Statystyki:
Everton - vs - Man City 2 - Bramki - 0 6 - Strzały celne - 4 7 - Strzały niecelne - 4 2 - Zablokowane strzały - 2 11 - Rzuty rożne - 3 14 - Faule - 15 3 - Spalone - 1 0 - Żółte kartki - 0 0 - Czerwone kartki - 0 49% - Posiadanie piłki - 51%
|

Given Richards Zabaleta Garrido Kompany (46') Petrov Barry De Jong (9' (60')) Santa Cruz Tevez Bellamy
Rezerwowi: Taylor Onuoha Sylvinho (60') Wright-Phillips Boyata (9') Robinho (46') Benjani
|
Strzelcy: 36' Pienaar, 45' Saha(k) Widzów: 37,378 Sędzia: Martin Atkinson
|