28 grudnia 2009, Goodison Park
Wszyscy fani EFC mogą w końcu odetchnąć z ulgą. The Toffees przełamali trwającą 7 kolejek serię meczów bez zwycięstwa pokonując na Goodison Park Burnley 2:0. Bramki zdobyli James Vaughan i Steven Pienaar.
David Moyes dokonał tylko jednej zmiany w stosunku do meczu z Sunderlandem. Narzekającego na uraz Louisa Sahę w wyjściowej jedenastce zastąpił Yakubu. Gra obu ekip nie była rewelacyjna, ale to gospodarze wreszcie dopięli swego i pokonali ekipę gości, która pozostaje bez wyjazdowego zwycięstwa w lidze.
Już w 4. minucie zawrzało w polu karnym gości, po tym jak Yakubu trafił w rękę obrońcę Burnley - Michaela Duffa. Jak pokazały jednak powtórki, "gwiżdżący" to spotkanie Howard Webb nie popełnił błędu i słusznie nie podyktował jedenastki. Na kolejną ciekawszą akcję trzeba było czekać równo kwadrans, kiedy to formę Howarda sprawdzili odpowiednio Fletcher i Elliott. Przy obu strzałach, Amerykanin pokazał jednak klasę i interweniował skutecznie.
Kilka minut później do szczęścia brakowało najmniej, gdyż po dośrodkowaniu Bainesa, Yakubu trafił w słupek. Nigeryjczyk nie trafił czysto w piłkę, a tą musnął jeszcze świetnie dysponowany Jensen i kibice zgromadzeni na Goodison Park musieli jeszcze poczekać, by wybuchnąć z radości.
Drugą połowę niespodziewanie lepiej rozpoczęli goście. Krótko po wznowieniu gry, bliski zdobycia gola był... wielki fan Evertonu - David Nugent, jednak trafił w ten sam słupek, co Yakubu. Chwilę później rozochoceni goście zostali sprowadzeni na ziemię, po tym jak za faul na Pienaarze drugą żółtą kartkę obejrzał Jordan i musiał opuścić boisko.
Od tej chwili... na boisku nie zmieniło się wiele. Everton nękał dobrze grającą obronę Burnley, a goście odgryzali się dość groźnymi kontrami. Impas udało się przełamać dopiero w 82. minucie, kiedy to na boisku pojawił się "wiecznie kontuzjowany" James Vaughan. Młody Anglik potrzebował zaledwie minuty, by wpisać się na listę strzelców i zdobyć swojego pierwszego gola po niemal 2 latach przerwy. Jamie wykorzystał dośrodkowanie Fellainiego, które poprzedziło świetne zagranie Pienaara. Trafienie to spowodowało wybuch radości na Goodison Park, tym bardziej, że do siatki trafił właśnie ten specyficzny zawodnik - wychowanek klubu.
Chwilę później, serca fanów gospodarzy zamarły na chwilę, ale okazało się, że Eagles nie potrafił opanować piłki w polu karnym Tima Howarda. Trafienie Vaughana dodało animuszu całemu zespołowi i w 92. minucie udało się jeszcze podwyższyć wynik. Steven Pienaar w świetnym stylu wykończył sytuację sam na sam z Jensenem i ustalił rezultat spotkania na 2-0.
Wygrana pozwoliła nam podskoczyć o 3. pozycje w tabeli. Miejmy nadzieję, że będzie to dobry prognostyk na nadchodzący Nowy Rok, który rozpoczniemy od spotkania z Carlisle w ramach Pucharu Anglii już 2 stycznia.

Howard Hibbert Neill Heitinga Baines Pienaar Osman Fellaini Bilaletdinow (81') Cahill (60') Yakubu
Rezerwowi: Nash Coleman Duffy Neville (60') Agard Baxter Vaughan (81')
| 2:0
Statystyki:
Everton - vs - Burnley 2 - Bramki - 0 9 - Strzały celne - 7 8 - Strzały niecelne - 4 9 - Zablokowane strzały - 4 10 - Rzuty rożne - 6 8 - Faule - 21 2 - Spalone - 0 1 - Żółte kartki - 5 0 - Czerwone kartki - 1 61% - Posiadanie piłki - 39%
|

Jensen Alexander Duff Mears Bikey Jordan McDonald (85') Elliott Eagles (81') Fletcher (63') Nugent
Rezerwowi: Penny (63') Kalvenes Edgar Gudjonsson Guerrero (85') Blake (81') Thompson
|
Strzelcy: 83' Vaughan, 90' Pienaar Żółte kartki: Pienaar - Duff, Mears, Bikey, Jordan, Elliott Widzów: 39,419 Sędzia: Howard Webb
|