1 października 2009, Dinamo Stadium(Mińsk)
Everton po bardzo ciężkiej przeprawie zdołał wyrwać 3 punkty dobrze dysponowanemu BATE. Samo spotkanie rozczarowało, ale The Toffees zrobili dość, by wrócić do Anglii z tarczą.
David Moyes zmagał się z ogromnymi brakami kadrowymi, przez co zmuszony był do zestawienia składu daleko odbiegającego od normy. Na środku obrony zobaczyliśmy Tony'ego Hibberta, a w ataku wystąpiła dwójka napastników - Yakubu i Jo. W pierwszym składzie znalazło się również miejsce dla Dana Goslinga, który zagrał na prawej obronie.
The Blues rozpoczęli spotkanie w dość niezłym stylu i nic nie zwiastowało późniejszych problemów. W jednej z pierwszych akcji świetnie pokazał się Dinijar Bilaletdinow, którego strzał zatrzymał się na słupku bramki gospodarzy.
Białorusini jednak szybko potrafili się pozbierać i powoli zaczęli przejmować inicjatywę na boisku. W 16. minucie meczu strzał życia oddał Lihtarowicz. Białorusin uderzył z pierwszej piłki i ze znacznej odległości pokonał Tima Howarda, który był w tej sytuacji bez szans, piłka wpadła niemal idealnie w okienko.
Wbrew przewidywaniom, Everton wcale nie rzucił się do ataku. Goście grali kompletnie bezbarwnie, a fatalną postawę spotęgował uraz Jo, który został zniesiony na noszach jeszcze przed przerwą. Na szczęście okazało się, że Brazylijczyk nie odniósł kontuzji i wyszedł na drugą połowę.
Początek drugiej części gry nie przyniósł poprawy dyspozycji Evertonu. Gospodarze za to tworzyli sobie coraz większą przewagę, nie potrafili jej jednak udokumentować.
Przełom przyniosła dopiero 68. minuta. Wychodzący na czystą pozycję Yakubu został sfaulowany przez obrońcę BATE, a z rzutu wolnego świetnie dośrodkowywał Baines, który posłał piłkę prosto na głowę Fellainiego, a Belg pewnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy.
Mimo wyrównania Everton wcale nie osiągnął przewagi, ale szczęście i talizman The Toffees nosi nazwę Tim Cahill. Australijczyk w swoim stylu wykończył podanie Bilaletdinowa i dał gościom prowadzenie. Było to w 77. minucie.
Po strzeleniu drugiej bramki, Everton cofnął się i praktycznie do końca meczu odpierał ataki Białorusinów. Dodajmy, że były to ataki bardzo groźne, na szczęście jednak pobratymcom Łukaszenki brakowało wykończenia i rozpaczliwa momentami obrona wystarczyła, by wywieźć z Mińska komplet punktów.
Everton wygrał swoje drugie spotkanie w grupie I i z 6 punktami jest samodzielnym liderem. W drugim spotkaniu grupy AEK Ateny niespodziewanie pokonał faworyzowaną Benficę. Przebieg spotkania na pewno nie toczył się po naszej myśli, ale koniec końców możemy się cieszyć z 3 punktów wywiezionych z ciężkiego terenu.

Veremko Sosnovskiy Shitov Yurevich Likhtarovich (81') Krivets Nekhaychik Pavlov (78') Bordachov Skavysh (28') Rodionov
Rezerwowi: Hutar Radkov Rzhevskiy Volodko (78') Stasevich (28') Baga Goaryan (81')
| 1:2
Statystyki:
BATE Borysów - vs - Everton 1 - Bramki - 2 1 - Strzały celne - 4 5 - Strzały niecelne - 1 3 - Zablokowane strzały - 2 8 - Rzuty rożne - 3 7 - Faule - 12 5 - Spalone - 3 2 - Żółte kartki - 2 0 - Czerwone kartki - 0 60% - Posiadanie piłki - 40%
|

Howard Gosling Hibbert Distin Baines Osman Fellaini Cahill (90') Bilaletdinow Jo (79') Yakubu
Rezerwowi: Nash Duffy Mustafi Wallace Akpan (79') Agard (90') Baxter
|
Strzelcy: 16' Likhtarovich - 68' Fellaini, 77' Cahill Żółte kartki: Shitov, Krivets - Osman, Agard Widzów: 23,000 Sędzia: Pavel Balaj (Rumunia)
|