|
Everton - Middlesbrough 1:1 16 listopada, Goodison Park
Po ciekawym spotkaniu na Goodison Park Everton i Middlesbrough podzielili się punktami remisując 1-1. Niestety nie udało się kontynuować serii 3 kolejnych zwycięstw.
Goście wyszli na prowadzenie zaraz na początku spotkania, gdy po szybkiej kontrze fatalne błędy w obronie Evertonu pozwoliły Gary'emu O'Neilowi znaleźć się sam na sam z Timem Howardem i w efekcie zdobyć bramkę. Do wyrównania doprowadził były gracz Boro, Yakubu, który po dośrodkowaniu Mikela Artety plecami pokonał bramkarza gości. Yakubu wrócił do składu po wyleczeniu urazu, natomiast po pauzie związanej z piątą żółtą kartką powrócił Marouane Fellaini. Z kontuzji wykurował się też Steven Pienaar, ale reprezentant RPA to spotkanie rozpoczął jedynie na ławce rezerwowych. Mecz rozpoczął się lepiej dla Middlesbrough, które po dwóch niecelnych strzałach za trzecim razem zdobyło bramkę. Strata w środku pola, szybka kontra i słaba asekuracja sprawiły, że Stewart Downing zagrał do zupełnie niepilnowanego O'Neila, a ten płaskim strzałem od słupka zdobył bramkę. Niespełna 5 minut później w znakomitej sytuacji znalazł się Yakubu, który uciekł Emanuelowi Pogatzetzowi, jednak jego płaski strzał w instynktowny sposób wybronił Ross Turnbull. O ile w defensywie Joleon Lescott po raz kolejny zawodził, był on bardzo aktywny na lewym skrzydle. Jedno z jego dośrodkowań zamieniło się w znakomity lob, który ostatecznie zatrzymał się na słupku, dobitkę z woleja Fellainiego zablokował jeden z obrońców. Znakomitą okazję miał jeszcze Tim Cahill, który był niepilnowany na 6 metrze, jednak nie potrafił zamienić na bramkę dośrodkowania z rzutu rożnego Mikela Artety. Mimo całkiem niezłej gry The Toffees schodzili na przerwę przegrywając. Middlesbrough było dobrze dysponowane w defensywie, dopisywało im również sporo szczęścia a groźne kontry przyniosły efekt w postaci bramki. W drugiej połowie Everton przez dłuższy czas nie potrafił zagrozić bramce rywali, dopiero po kwadransie pozycję w polu karnym wywalczył sobie Leon Osman, jednak strzelił wprost w bramkarza. Kilka minut później po świetnym rozegraniu piłki w pole karne zacentrował Phil Neville, ale Louis Saha 'szczupakiem' nie trafił w bramkę. W końcu w 65 minucie rzut wolny wykonywał Arteta, jego dośrodkowanie spadało na 5 metr przed bramką, a tam przytomnie znalazł się Yakubu. Nigeryjczyk plecami wpakował piłkę do siatki prostując sylwetkę w idealnym momencie. Ciekawe, czy było to zagranie zamierzone. Chwilę później Boro mogło wyjść na prowadzenie, jednak strzał Didiera Digarda na słupek sparował Howard. Everton miał jeszcze tylko jedną, ale jakże dobrą okazję do przechylenia szali na swoją stronę. Saha podał prostopadłą piłkę do Yakubu, jednak ten miał problemy z jej opanowaniem i w efekcie jego strzał z dość ostrego kąta nie wylądował w siatce. Everton rozegrał zdecydowanie lepsze spotkanie niż przed tygodniem z West Ham, jednak nie wystarczyło to na odniesienie zwycięstwa. Nie zmienia to faktu, że The Toffees są niepokonani od 5 spotkań. Teraz czeka nas reprezentacyjna środa, jednak nasi zawodnicy będą mieli nieco czasu na odpoczynek, bo kolejny mecz z Wigan rozegramy dopiero w poniedziałek.
Strzelcy: 65' Yakubu - 8' O'Neil Żółte kartki: Digard, Pogatetz Widzów: 31,063 Sędzia: Howard Webb |