|
Everton - Blackburn 2:3 16 sierpnia, Goodison Park
Tego niestety można się było spodziewać. Everton przegrał u siebie pierwszy mecz sezonu 2008/09 z Blackburn Rovers 2:3.
Zupełny brak transferów, kontuzje i nie najlepsza forma w sparingach, wszystko to widać było na Goodison Park. David Moyes musiał wystawić 6 obrońców w pierwszym składzie, jeden z nich, Phil Jagielka, zagrał na środku, a Leighton Baines na lewej stronie pomocy. Jako defensywny pomocnik musiał tez grać 17-letni Jack Rodwell. Już od pierwszych minut The Toffees zostali zepchnięci do defensywy, a w sumie w całym meczu pozwolili rywalowi na oddanie 11 strzałów w światło bramki. Napór przyniósł efekt w 22 minucie, gdy David Dunn sprzed pola karnego zupełnie niekryty ładnym strzałem nie dał szans Timowi Howardowi. Dopiero w końcówce udało się poważniej zagrozić bramce strzeżonej przez debiutującego z barwach Rovers Paula Robinsona. Najpierw Mikel Arteta niewiele pomylił się z rzutu wolnego z 18 metrów, by później strzelić jednak bramkę. Drugi rzut wolny wykonywany był z boku pola karnego i była to niewątpliwie dużo trudniejsza sytuacja do oddania strzału. Hiszpan uderzył jednak mocno i w niedalekiej odległości od słupka pokonując bramkarza gości. Po pierwszej połowie kibice mogli być zadowoleni jedynie z bramki Artety. Everton grał fatalnie praktycznie nie istniejąc w ofensywie i całkowicie oddając pole rywalowi. Reprymenda w szatni podziałała jednak na The Toffees, którzy od początku drugich 45 minut zaczęli grać znacznie żwawiej, jednak dobre okazje zaczęli stwarzać dopiero po kwadransie, wcześniej kolejne strzały oddawało Blackburn. W 64 minucie Yakubu i Arteta przeprowadzili znakomitą dwójkową akcję. Nigeryjczyk wypuścił Hiszpana lewym skrzydłem, a ten zacentrował piłkę w pole karne. Tam najlepiej odnalazł się Yakubu i głową pokonał bramkarza wlewając choć trochę radości w serca kibiców. Prowadzenie trwało jednak niespełna 120 sekund. Długie podanie do Roque Santa Cruza, fatalny błąd Joleona Lescotta i Paragwajczyk znalazł się sam na sam z Howardem. Amerykanin był bliski obronienia strzału Santa Cruza, jednak piłka znalazła się w siatce. W 78 minucie ligowy debiut zanotował Jose Baxter stając się przy okazji najmłodszym graczem Evertonu w lidze. O niespełna 100 dni pobił on rekord Jamesa Vaughana. 16-latek mógł mieć wymarzony debiut, gdyż stanął przed szansą na zdobycie gola, jednak z 6 metrów nie trafił głową do bramki. Rasowy snajper powinien wykorzystać taką sytuację, jednak Baxter jest bardzo młody i ma przed sobą sporo nauki. Gdy wydawało się, że inauguracja sezonu nie będzie aż tak zła, stała się ona fatalna. W ostatnich sekundach doliczonego czasu po dośrodkowaniu z rzutu wolnego jeden z graczy gości trafił w słupek a z kilku metrów piłkę dobił Andre Ooijer. Sytuacja w klubie została wiernie odzwierciedlona na boisku. Z licznymi brakami w jakże wąskiej kadrze Everton nie dał rady ograć na swoim boisku Blackburn. Pozbywanie się kluczowych zawodników i nie kupowanie nowych jeszcze nikomu nie wyszło na dobre, tak było i w tym przypadku. Za tydzień czeka nas wyjazd do beniaminka z West Bromwich, lecz obiektywnie patrząc o punkty będzie równie trudno co z Blackburn. Nawet jeśli w tygodniu pojawią się nowi zawodnicy potrzeba będzie jeszcze sporo czasu na powrót do gry chociażby z początku 2008 roku.
Strzelcy: 45' Arteta, 64' Yakubu - 22' Dunn, 66' Santa Cruz, 90' Ooijer Żółte kartki: Yobo, Yakubu - Ooijer, Warnock Widzów: 38,675 Sędzia: Andre Marriner |