28 stycznia 2009, Goodison Park
Niestety tym razem szczęście odwróciło się od Evertonu i to The Toffees stracili gola w końcówce. Autorami bramek okazali się Tim Cahill i Robin Van Persie.
Do składu na mecz ze stołecznym zespołem powrócili Mikel Arteta i Marouane Fellaini. Chociaż spotkanie układało się w pełni po myśli Evertonu, który kontrolował grę i grał naprawdę dobrą piłkę, to nie udało się dowieźć do końca zwycięskiego rezultatu.
Pierwsza połowa nie obfitowała w ciekawe akcje. Jedyną - jeśli można ją to pod to nazewnictwo podciągnąć - taką przeprowadzili gracze gości w 7. minucie. Z prawego skrzydła dośrodkowywał Van Persie, ale jego podania na bramkę nie zdołał zamienić Adebayor. Kolejne minuty upłynęły na konstruowaniu ataków opozycyjnych z których jednak nic nie wynikało i do przerwy bramki nie padły.
Drugą połowę również rozpoczęli lepiej podopieczni Wengera. Tym razem podania Van Persiego w 51. minucie nie wykorzystał Denilson, który posłał piłkę nad poprzeczką bramki Tima Howarda.
Równo 10. minut później impas w końcu został przełamany. Wielki wybuch radości na Goodison spowodował Tim Cahill, który skierował piłkę do siatki po uderzeniu głową i było to jego trafienie nr 100 w piłkarskiej karierze. Australijczyk wykorzystał fantastyczne dośrodkowanie Leightona Bainesa - notabene jednego z lepszych na boisku.
Gdy wydawało się, że to Everton wyjdzie zwycięsko z pojedynku z zespołem z Londynu, w doliczonym czasie gry fatalnie zachował się Steven Pienaar, który zamiast przytrzymać piłkę posłał za długie podanie do Victora Anichebe. Piłkę przejął Almunia, a Kanonierzy rozegrali akcję, która zakończyła się trafieniem Robina Van Persiego. Holender wykorzystał błąd krycia Phila Jagielki i uderzył nie do obrony z pół woleja odbierając gospodarzom zasłużone 3 punkty.
Na pewno w grze naszego zespołu można doszukiwać się pozytywów, lecz brak koncentracji kosztował nas bardzo wiele w kontekście walki o czołową czwórkę, a nawet piątkę Premiership. Serca fanów The Blues zamarły, gdy z boiska schodził Tim Cahill. Australijczyk musiał skorzystać z pomocy fizjoterapeuty, gdyż nie był w stanie opuścić placu gry o własnych siłach. Na szczęście David Moyes zapewnił, że nic poważnego Australijczykowi się nie stało, ale musimy jeszcze poczekać na oficjalny komunikat w tej sprawie.
Już w sobotę czeka nas bardzo ważny i bardzo trudny mecz z Manchesterem United. Z pewnością nie możemy przegrać na Old Trafford jeśli chcemy walczyć w tym sezonie o miejsce premiowane grą w Lidze Europy.

Howard Hibbert Jagielka Lescott Baines Arteta Fellaini Neville Osman Pienaar Cahill (86')
Rezerwowi: Nash Yobo Gosling Rodwell Castillo Jutkiewicz Anichebe (86')
| 1:1
Statystyki:
Everton - vs - Arsenal 1 - Bramki - 1 2 - Strzały celne - 2 6 - Strzały niecelne - 3 2 - Zablokowane strzały - 3 7 - Rzuty rożne - 6 10 - Faule - 14 6 - Spalone - 4 2 - Żółte kartki - 2 0 - Czerwone kartki - 0 52% - Posiadanie piłki - 48%
|

Almunia (72') Sagna Djourou Gallas Clichy Nasri Denilson (72') Song Billong Diaby Adebayor Van Persie
Rezerwowi: Fabiański Toure (72') Eboue Vela Ramsey Gibbs (72') Bendtner
|
Strzelcy: 61' Cahill - 90' van Persie Żółte kartki: Arteta, Hibbert - Diaby, Nasri Widzów: 37,097 Sędzia: Andre Marriner
|