Everton - West Ham 1:1

22 marca, Goodison Park


Trzeci gol Yakubu w trzecim meczu z West Ham Utd w tym sezonie nie pozwolił niestety odnieść kolejnego zwycięstwa nad The Hammers. Po zeszłotygodniowej porażce z Fulham, dziś zanotowaliśmy jedynie remis, jednak patrząc na przebieg gry, mogło być znacznie gorzej.

Nie zdążył się wyleczyć Andrew Johnson, niespodziewanie ze składu wypadli Joseph Yobo i Steven Pienaar (zatrucie pokarmowe). Do drużyny wrócili natomiast Manuel Fernandes, Victor Anichebe i Tim Cahill. Ostatnia dwójka wybiegła w pierwszym składzie, jednak Australijczyk zdołał zagrać jedynie kilka minut po czym został zmieniony przez Fernandes'a.

Pojedynek rozpoczęli goście w 5 minucie, kiedy po rzucie rożnym debiutant Tompkins uderzył piłką w poprzeczkę.

Chwilę później Joleon Lescott długim podaniem i Victor Anichebe dobrym odegraniem "nakarmili Yak'a", który w świetny sposób, mając na karku trzech piłkarzy Młotów, umieścił piłkę w siatce Roberta Greena, zdobywając 19 bramkę w obecnym sezonie.

Niedługo później Yakubu zaokrąglił tę liczbę do 20, jednak jego gol nie został uznany przez Marka Halseya ze względu na minimalnego spalonego, na którym był Nigeryjczyk. Opinie są podzielone, na wielu serwisach można przeczytać, że spalonego nie było i gol Yak'a był jak najbardziej prawidłowy.

W tym momencie The Toffees zakończyli grę i zaczęli statystować gościom, którzy dążyli do wyrównania. Mogli to zrobić już przed przerwa, jednak w pierwszym wypadku kompletnie rozregulowany celownik miał Dean Ashton, w drugim Tim Howard popisał się fantastyczną interwencją po strzale tego samego zawodnika z rzutu wolnego.

W drugiej połowie Everton jedynie momentami grał dobrze, jednak nasi piłkarze nie stworzyli żadnej sytuacji na podwyższenie jednobramkowego prowadzenia.

Goście grali bardzo ofensywnie, głównie za sprawa Ashtona. W 63 minucie Anglik wreszcie zdobył wyrównującego gola po świetnym strzale głową w swoim stylu - Howard absolutnie bez szans.

The Blues starali się przycisnąć gości, jednak kompletnie im to nie wychodziło. Masa niedokładnych podań i dośrodkowań (chyba należy porzucić nadzieje ze Neville kiedykolwiek nauczy sie tego elementu piłkarskiego rzemiosła), dużo strat i brak pomysłu na sensowne zawiązanie akcji.

West Ham nie rozgrywał jakiegoś wielkiego meczu, jednak nie popełniali tylu błędów co my. Kiks Phila Jagielki na krawędzi własnego pola karnego jakimś cudem nie został zamieniony na gola. Chwilę później po kolejnym błędzie Anglika młody Sears bardzo pechowo trafił w słupek.

W samej końcówce Everton miał dużą przewagę w polu, ale nie miało to większego przełożenia na sytuacje i wynik, który nie zmienił się już do końcowego gwizdka.

Nie najlepszy mecz, choć gdybyśmy mieli więcej szczęścia to sędzia uznałby drugiego gola Yakubu i pewnie wszyscy bylibyśmy w znakomitych nastrojach przed Derbami. Tak jednak się nie stało i w drugim tygodniu z rzędu gubimy punkty.

"Ekipa pościgowa" w postaci Pompey, AV i City także poprzegrywała bądź zremisowała swoje mecze, także w perspektywie walki o Puchar UEFA krzywda nam się żadna nie stała, ale myśląc o Lidze Mistrzów Derby Merseyside muszą okazać się dla nas zwycięskie. O ile podopieczni Beniteza przegrają jutro z Czerwonymi Diabłami, ale to wydaje się być prawie tak pewne jak spadek Derby County.


Everton: Howard, Neville, Jagielka, Lescott, Baines, Arteta, Carsley, Cahill (10' Fernandes), Osman, Yakubu, Anichebe

West Ham: Green, Neill, Ferdinand, Tomkins, McCartney, Ljungberg (80' Solano), Parker (82' Spector), Mullins, Noble, Boa Morte (50' Sears), Ashton


Statystyki:

Everton - Drużyna - West Ham

1 - Bramki - 1
6 - Strzały celne - 4
6 - Strzały niecelne - 8
5 - Zablokowane strzały - 1
4 - Rzuty rożne - 4
11 - Faule - 12
3 - Spalone - 4
0 - Żółte kartki - 0
0 - Czerwone kartki - 0
48% - Posiadanie piłki - 52%



Strzelcy: 8' Yakubu - 68' Ashton
Widzów: 37,430
Sędzia: Mark Halsey


«wstecz