|
Everton - Aston Villa 2:2 27 kwietnia, Goodison Park
Po kilku tygodniach oczekiwań Everton wreszcie zagrał dobry mecz. Dwukrotne prowadzenie dawało prawie że pewny awans do Pucharu UEFA, jednak nieustępliwość piłkarzy The Villans powoduje, że piłka cały czas jest w grze.
Do składu po odczuwalnej absencji wrócili Leon Osman i Mikel Arteta, z tymże ten drugi rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. David Moyes zdecydował się na grę systemem 4-4-2. Everton zaczął bardzo żywo, głównie za sprawą Yakubu, który "wrócił z wczasów" i wreszcie zaczął biegać. The Toffees zaprezentowali niezły pressing, nie schodząc z połowy gości, jednak większych efektów on nie przyniósł. Dobrą okazję na objęcie prowadzenia stworzył Yakubu. Nigeryjczyk wykorzystał dobre podanie Lescott'a i popisał się ładnym rajdem na lewym skrzydle zakończonym efektownym ograniem Reo-Coker'a i fantastycznym strzałem, który został z trudem sparowany przez Scott'a Carson'a. Dobitka byłaby formalnością jednak Manuel Fernandes haniebnie przestrzelił. W 28 minucie Ashley Young pięknie strzelił w poprzeczkę z rzutu wolnego wykonywanego tuż sprzed "szesnastki". Im bliżej do końca pierwszej połowy tym słabiej wyglądał Everton na tle gości z Birmingham, którzy mimo braku okazji zdecydowanie przeważali w rozgrywaniu piłki. Everton atakował bardzo chaotycznie, co nie przyniosło żadnego skutku poza utratą piłek. Nie popisał się także sędzia, który w krótkim czasie pokazał 3 kontrowersyjne żółte kartki dla naszych zawodników. Podobnie jak pierwszą część gry, drugą połowę Everton również rozpoczął pressingiem, który zaowocował strzałami Osman'a i Carsley'a, który został zablokowany przez Petrova ręką w polu karnym, oraz kilkoma rzutami rożnymi. W 54 minucie padł pierwszy gol dla gospodarzy. Po udanym rajdzie Yakubu niezbyt dokładnie dograł piłkę w pole karne, ale szczęśliwie dopadł do niej nadbiegający Phil Neville, który silnym strzałem po rykoszecie umieścił piłkę w siatce. Jest to drugi gol naszego kapitana w bieżących rozgrywkach. Aston Villa w odpowiedzi zdołała wywalczyć kilka rzutów rożnych, jednak żaden nie został zamieniony na gola. 25 minut przed końcem na boisku pojawił się Mikel Arteta, który zastąpił grającego przeciętnie Manuel'a Fernandes'a. Kilka sekund po wejściu Hiszpan zagrał ciekawą piłkę do Johnson'a, który zdołał wywalczyć rzut rożny. Dośrodkowanie Artety zrobiło Carson'owi trochę problemów. W 80 minucie The Villlans zdobyli wyrównującego gola. Po rzucie rożnym dla gości Leon Osman nie upilnował Gabriel'a Agbonlahor'a, który z ok 2m bardzo silnym strzałem zapakował piłkę pod poprzeczkę bramki Howard'a. 4 minuty później Everton znów wyszedł na prowadzenie. Świetne dośrodkowanie Carsley'a wykończył Jospeh Yobo, zdobywając pierwszą bramkę w tym sezonie. Radość fanów Evertonu była krótka, bo w 86 minucie po podobnej akcji do naszej, wyrównał najlepszy strzelec gości John Carew. Everton rzucił się do ataku i miał okazję zdobyć zwycięską bramkę. W 90 minucie po rzucie rożnym Yobo mógł strzelić drugiego gola, jednak trafił zaledwie w słupek. Podział punktów na Goodison Park, ale długo wyczekiwany dobry mecz w wykonaniu The Blues pozwala mieć nadzieję na zdobycz punktową w ostatnich dwóch meczach sezonu. Póki co ciągle zajmujemy 5 miejsce. Aby mieć pewność utrzymania tej pozycji musimy zdobyć jeszcze 4 punkty. Everton: Howard, Neville, Yobo, Jagielka, Lescott, Osman, Carsley, Fernandes (66' Arteta), Pienaar, Johnson (83' Anichebe), Yakubu Aston Villa: Carson, Mellberg, Laursen, Knight (75' Berger), Bouma (78' Harewood), Petrov, Barry, Reo-Coker, Young, Carew, Agbonlahor Everton - Drużyna - Aston Villa 2 - Bramki - 2 4 - Strzały celne - 2 3 - Strzały niecelne - 4 6 - Zablokowane strzały - 2 9 - Rzuty rożne - 6 11 - Faule - 20 1 - Spalone - 2 3 - Żółte kartki - 3 0 - Czerwone kartki - 0 50% - Posiadanie piłki - 50% Strzelcy: 56' Neville, 84' Yobo - 80' Agbonlahor, 86' Carew Żółte kartki: Yakubu, Carsley, Anichebe - Petrov, Young, Harewood Widzów: 37,936 Sędzia: Phil Dowd |