|
Everton - Tottenham 0:0 30 stycznia, Goodison Park
Świadkami całkiem niezłego widowiska byli widzowie na Goodison Park podczas meczu Evertonu z Tottenhamem. Dobra gra obrony Spurs, a przede wszystkim ich bramkarza spowodowała jednak, iż spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
David Moyes stanął przed nie lada problemem zestawienia składu wobec nieobecności Yobo, Yakubu, Pienaara, Osmana, Cahilla i Hibberta, a więc połowy dotychczas podstawowej jedenastki. Na prawą obronę został więc przesunięty Phil Neville, jako drugi napastnik wystąpił Vicotr Anichebe, a na lewej pomocy ustawiony został wciąż narzekający na ból w kostce Leighton Baines i trzeba przyznać, że wywiązal się ze swych obowiązków bardzo dobrze. Od początku meczu przewagę osiągnęli The Toffees, choć przez długi czas żadna z ekip nie stworzyła większego zagrożenia pod bramką rywali. W 22 minucie przed polem karnym kilku rywali ograł Baines, a następnie oddał strzał, jednak zmierzającą obok słupka piłkę złapał Radek Cerny. Chwilę później w naszym polu karnym futbolówkę przyjął sobie Steed Malbranque i uderzył znad głowy nożycami, ale najmniejszych problemów z obroną nie miał Tim Howard. W 27 minucie znów bardzo dobrą okazję miał Baines. Otrzymał on na 7 metrze piłkę od Phila Neville'a i od razu uderzył prawą nogą, ale jego strzał zdołał zablokować bardzo dobrze spisujący się w swym debiucie Jonathan Woodgate. Minutę później The Toffees po raz kolejny mogli wyjść na prowadzenie. Wspaniale na prawej stronie rozegrali piłkę Manuel Fernandes, Mikel Arteta i Phil Neville. Ten ostatni posłał ją w pole karne wprost do Andy'ego Johnsona. AJ miał tylko chwilę na przyjęcie piłki i oddanie strzału, przez co uderzył niezbyt mocno i tuż obok Cerny'ego, który popisał się dobrą interwencją. W 33 minucie całe Goodison domagało się rzutu karnego. Jednak po obejrzeniu powtórek nie można w 100% stwierdzić, że to Tom Huddlestone spowodował upadek uciekającego mu Johnsona. Do końca pierwszej połowy przeważającą stroną był Everton, który jednak prócz niecelnego strzału Arety z rzutu wolnego z 30 metrów nie stworzył już większego zagrożenia dla bramki Kogutów. Drugą część meczu również lepiej rozpoczęli The Toffees. Trzech rywali w polu karnym ograł Arteta, a następnie zagrał piłkę wzdłuż bramki jednak nie zdołał jej przeciąć Victor Anichebe i w nieznacznej odległości minęła ona słupek. Groźnie pod bramką Howarda zrobiło się gdy fatalnie przed polem karnym piłkę wyprowadzał Neville. Podanie w pole karne otrzymał Robbie Keane, ale jego strzał na raty zdołał obronić nasz amerykański bramkarz. Zdecydowanie najlepszą okazję zmarnował w 59 minucie Johnson. Manuel Fernandes zagrał mu piłkę w pole karne po ładnym ograniu dwóch rywali, jednak płaski strzał naszego napastnika zdołał pod brzuchem przyblokować Cerny, a piłkę sprzed linii wybił Woodgate. Z dystansu próbowali później Carley, Anichebe i ponownie Carsley, jednak do końca spotkania Everton nie stworzył już sobie tak dogodnej okazji jak kilka poprzednich. Szansę na strzelenie bramki mieli natomiast goście. Dwukrotnie pokonać Howarda próbował niezbyt do tej pory widoczny Dimitar Berbatov. Najpierw jego potężny strzał po ziemi zablokował znakomicie dysponowany Jagielka, a potem Howard nie miał problemów ze złapaniem strzału głową Bułgara. Ostatecznie mecz zakończył się tak, jak się rozpoczął. W obliczu sporych osłabień i ostatniej formy Tottenhamu nie można powiedzieć, iż jest to wynik zły. Ale biorąc pod uwagę przebieg meczu i ilość znakomitych okazji na pewno można być nieco rozczarowanym. Punkty pogubili jednak również nasi najgroźniejsi rywale w walce o europejskie puchary, Liverpool przegrał w ostatnich sekundach mecz z West Ham, Portsmouth uległo Manchesterowi United, a Manchester City tylko zremisował z ostatnim Derby County, wcześniej punktami podzieliły się Aston Villa z Blackburn. The Toffees pozostali więc na 4 miejscu w ligowej tabeli. W następnej kolejce pojedziemy do Blackburn na Ewood Park, gdzie również musimy zdobyć jakieś punkty, by utrzymać się na tak wysokiej pozycji. Everton: Howard, Neville, Jagielka, Lescott, Nuno Valente, Arteta, Carsley, Fernandes, Baines, Johnson, Anichebe (71' Vaughan) Tottenham: Cerny, Chimbonda, Huddlestone, Woodgate, Gunter (62' Boateng), Lennon, Jenas, O'Hara, Malbranque, Berbatov, Keane Everton - Drużyna - Tottenham 0 - Bramki - 0 2 - Strzały celne - 3 5 - Strzały niecelne - 0 4 - Zablokowane strzały - 1 7 - Rzuty rożne - 2 14 - Faule - 13 0 - Spalone - 2 1 - Żółte kartki - 1 0 - Czerwone kartki - 0 46% - Posiadanie piłki - 54% Żółte kartki: Valente - Woodgate Widzów: 35,840 Sędzia: Andre Marriner |