|
Metalist - Everton 2:3 4 października, Metalist Stadium
Dramatycznie, ale jednak szczęśliwie skończyła się batalia o fazę grupową Pucharu UEFA. Mimo słabego wyniku w Liverpoolu, mimo tego że dwa razy dziś przegrywaliśmy, dzięki golom Lescott'a, McFadden'a i Anichebe udało się awansować.
David Moyes wystawił na Ukrainie silny skład, co w połączeniu z wypowiedziami piłkarzy o znakomitej atmosferze w drużynie i chęci zwycięstwo pozwalało wierzyć, że remis w pierwszym meczu to jedynie wypadek przy pracy. Pierwsze minuty meczu na stadionie Metalista skutecznie zweryfikowały takie tezy. Everton, który musiał zdobyć gola grał bardzo zachowawczo, co szybko wykorzystali gospodarze narzucając własny styl gry. The Blues mieli problemy z wyjściem z własnej połowy, popełniali dużą ilość błędów, grali nieporadnie, a Metalist robił swoje. Taki obraz gry doprowadził do tego do czego musiał czyli do bramki dla Ukraińców, którą po nieporozumieniu bloku obronnego zdobył Brazylijczyk Edmar (on był także autorem gola na Goodison Park). Jednobramkowe prowadzenie Metalista było najniższym wymiarem kary, na dodatek Ukraińcy nie poprzestali na tym i nękali Howarda aż do zakończenia 1 polowy. W tej części gry nasi piłkarze stworzyli zaledwie jedną groźną sytuację, kiedy Steven Pienaar wrzucił piłkę na głowę Osman'a, a ten był bliski wyrównania. David Moyes musiał bardzo ostro zareagować w przerwie meczu, bo już od wznowienia gry Everton bardzo mocno przycisnął. W 48 minucie po podaniu/strzale Pienaar'a kolejnego gola zdobył nieoceniony Joleon Lescott, który dziś występował jako lewy obrońca. Taki wynik zwiastował dogrywkę, jednak radość nie trwała długo, bo 3 minuty po trafieniu Lescott'a, po kolejnym błędzie obrony na prowadzenie znów wyszła drużyna z Charkowa po golu Mahdoufi'ego. Gra The Toffees zaczęła wyglądać tak nieporadnie jak w pierwszej połowie, aż do momentu w którym gospodarze zdecydowali się na bronienie korzystnego wyniku. Everton doszedł do głosu i z minuty na minute zaczęli stwarzać coraz groźniejsze sytuacje. W 71 minucie go wyrównania doprowadził James McFadden bardzo ładnym strzałem spoza pola karnego. Remis 2:2 dawał nam awans i tym samym stawiał gospodarzy w pozycji "goniącego". Metalist rzucił się do ataku, jednak tym razem nasza obrona spokojnie radziła sobie z Ukraińcami i nie pozwoliła na wbijanie kolejnych goli. W 87 minucie rezerwowy Victor Anichebe zakończył zawody zdobywając gola na 3:2 i zapewniając nam awans do fazy grupowej Pucharu UEFA. Na papierze wynik dwumeczu 4:3 wygląda bardzo fajnie, jednak były to dla Evertonu niesamowite męczarnie, dzięki Bogu, zakończone sukcesem. Po meczu fala krytyki spadła na najdroższego piłkarza Evertonu Yakubu. Padały opinie, że do momentu zejścia Nigeryjczyka z boiska graliśmy w dziesiątkę. Może jest to przesada, ale fakt że Yakubu prezentuje się słabo - nie stwarza specjalnego zagrożenia pod bramką przeciwnika, biegać po całym boisku tez specjalnie mu się nie chce. Wygląda na to, że w Newcastle usiądzie on na ławce rezerwowych. "Obsmarowani" zostali także obrońcy Neville i Yobo, którzy zawinili przy utracie goli. W przypadku Nigeryjczyka już nie pierwszy raz w tym sezonie i on również w najbliższym meczu może chyba liczyć najwyżej na miejsce na ławce rezerwowych. Metalist: Goryainov 6, Bordiyan 6 (85' Nwoha 5), Mdrakovic 5, Guie 6, Mahdoufi 7, Valiaev 5, Edmar 7, Rykun 8, Devic 7 (90' Zeze 5), Jakobia 8 (74' Danilav 5), Slysur 6 Everton: Howard 7, Neville 6, Yobo 5, Stubbs 6, Lescott 8, Pienaar 8, Jagielka 5 (62' Anichebe 7), Osman 6, Arteta 7, McFadden 9 (90' Hibbert 6), Yakubu 5 (76' Baines 6) Metalist - Drużyna - Everton 2 - Bramki - 3 5 - Strzały celne - 7 7 - Strzały niecelne - 3 2 - Zablokowane strzały - 1 1 - Rzuty rożne - 2 17 - Faule - 17 3 - Spalone - 5 1 - Żółte kartki - 2 0 - Czerwone kartki - 0 61% - Posiadanie piłki - 39% Strzelcy: 21' Edmar, 52' Mahdoufi - 48' Lescott, 72' McFadden 88' Anichebe Żółte kartki: Danilav - Neville, Baines Widzów: 27,500 Sędzia: Jouni Hyytia |