Everton - Man Utd 0:1

15 września, Goodison Park


Zabrakło 8 minut, abyśmy mogli cieszyć się ze zdobyczy punktowej w meczu z Mistrzem Anglii. Niestety, gol Vidić'a w 82 minucie nie pozwolił na zachowanie pierwszego w tym sezonie czystego konta, a komplent punktów pojechał do Manchesteru.

Do pierwszego gwizdka ważyły się losy występu Tim'a Howard'a, który tydzień temu wybił sobie palca podczas meczu reprezentacji. Zdecydowano, że nie wystąpi przeciwko swojemu byłemu klubowi, a jego miejsce zajął sprowadzony w lecie z FC Koeln niemiecki bramkarz Stefan Wessels. Kontuzje wyeliminowały z gry także Thomas'a Gravesen'a, który wypadł z gry na 2 tygodnie oraz oczywiście Tim'a Cahill'a i James'a Vaughan'a. Lee Carsley został posadzony na ławce rezerwowych (chyba po raz pierwszy od ok 3 lat!), jego miejsce zajął Phil Jagielka, a na prawą obronę wrócił krytykowany za słabą grę Tony Hibbert.

Mecz stał na dosyć słabym poziomie z niewielką liczbą czystych sytuacji podbramkowych. Czerwone Diabły były dziś bardzo mało wymagającym przeciwnikiem i na pewno byli do ogrania. Powinniśmy przynajmniej zremisować ten mecz, ale świetny strzał z głowy Vidić'a po rzucie rożnym w 82 minucie sprawił, że poraz kolejny Manchester nas ogrywa na Goodison Park. Szkoda wielka.

United mięli lekką przewagę przez całe spotkanie, starali się atakować bramkę Wessels'a, jednak były to ataki zupełnie niegrozne, dopiero kilka strzałów w drugiej połowie meczu mogły spowodować zmianę rezultatu. Everton bronił się pewnie i mądrze, brylował zwłaszcza Baines, który oprócz dobrej gry w defensywie wspierał kolegów pod bramką przeciwnika.

Niebiescy nie oddawali wielu strzałów (pierwszy grozny padł dopiero po golu dla United), jednak Johnson i Yakubu systematycznie męczyli obronę gości - ich współpraca wygląda bardzo dobrze.

Bohater Szkocji James McFadden pojawił się na boisku dopiero w 84 minucie meczu (wcześniej wpuszczony został Victor Anichebe, co było dość dziwną decyzją jeśli spojrzeć jak dobrze Faddy radził sobie w tym tygodniu w reprezentacji) i od razu stworzył najlepszą okazję dla nas do zdobycia gola. James, podobnie jak w spotkaniu z Litwą, huknął zza "szesnastki", robiąc bardzo wiele problemów van der Sar'owi - holenderski bramkarz wypuścił piłkę do ktorej dopadł Joseph Yobo, jednak wykończenie akcji przez Nigeryjczyka, było poniżej krytyki. Zamiast oddać piłkę koledze, zdecydował się na strzał - z odległości 4 metrów pomylić się o 3 to dość rzadko spotykany na tym poziomie wyczyn.

Mistrz Anglii wymęczył zwycięstwo dzięki czemu wyprzedził nas w tabelii, w której zajmujemy obecnie 6 miejsce. W przyszłą niedzielę jedziemy na cieżki teren na Villa Park, jednak wcześniej w czwartkowy wieczór konfrontacja w Pucharze UEFA z Metalistem Charków.

Noty od SkySports:


Everton:
Wessels 6 - Hibbert 6, Yobo 7, Lescott 7, Baines 8 - Arteta 5, Jagielka 6, Neville 6 (85' McFadden 5), Osman 5 (73' Pienaar 5), Johnson 6, Yakubu 7 (74' Anichebe 5)

Man Utd: Van der Sar 6 - Brown 6, Ferdinand 7, Vidic 9, Silvestre 6 (41' Nani 5 (85' Pique)) - Ronaldo 5, Carrick 6, Scholes 6, Evra 6 - Giggs 5 (63' Saha 5), Tevez 7

Statystyki:
Everton - Drużyna - Man Utd

0 - Bramki - 1
2 - Strzały celne - 3
5 - Strzały niecelne - 7
2 - Zablokowane strzały - 7
3 - Rzuty rożne - 6
20 - Faule - 13
1 - Spalone - 3
2 - Żółte kartki - 2
0 - Czerwone kartki - 0
38% - Posiadanie piłki - 62%


Strzelcy: 83' Vidic
Żółte kartki: Scholes, Ronaldo - Neville, Pienaar
Widzów: 39,364
Sędzia: Alan Wiley

«wstecz