|
SK Brann - Everton 0:2 13 lutego, Brann Stadium
Gole Osmana i Anichebe oraz czyste konto zachowane w Norwegii pozwalają widzieć Everton jedną nogą w kolejnej rundzie Pucharu UEFA.
SK Brann nie okazało się łatwym rywalem, gospodarze postawili naszym piłkarzom ciężkie warunki, a gdyby mieli więcej szczęścia zanotowaliby dużo lepszy wynik. W obliczu straty dwóch goli u siebie i nie strzelenia żadnego, można zaryzykować stwierdzenie, że przyszłotygodniowy rewanż jest formalnością. Do pierwszego składu od razu wszedł Yakubu, co jest znakiem że ostatnie problemy wychowawczo-dyscyplinarne są już przeszłością. Manuel Fernandes zdołał się wyleczyć, więc David Moyes mógł wystawić najsilniejszy skład jak na obecne możliwości. Z dobrej strony pokazali się fani Brann tworząc atmosferę, która dodała skrzydeł gospodarzom, podczas gdy zawodnicy Evertonu wydawali się mocno spięci i przestraszeni. Pierwsza połowa stała na średnim poziomie. SK miało lekką przewagę w polu. Norwegowie nieźle rozbijali nasze ataki, jednak ich ofensywne akcje były mocno chaotyczne. The Toffees starali się ale wyglądało to podobnie do ostatniego meczu z Reading - bicie głową w mur, bez wyraźnych korzyści. W 45 minucie po rzucie rożnym były zawodnik Leeds Eirik Bakke trafił do naszej siatki, jednak faulując przy tym Tim'a Howard'a co nie pozwoliło sędziemu uznać tej bramki. Kilka minut po przerwie silny strzał Tim'a Cahill'a zatrzymał słupek bramki strzeżonej przez solidnego tego wieczoru Opdal'a W 58 minucie Leon Osman wyprowadził Everton na prowadzenie ładnym, mocnym strzałem z narożnika pola karnego w długi róg bramki. Fani SK mogą być rozczarowani postawą arbitra, który nie odgwizdał faulu Cahill'a, będącego zaczątkiem naszej bramkowej akcji. Po wyjściu na prowadzenie nasza gra wyglądała ciekawiej i do 82 minuty gospodarze nie byli w stanie zagrozić naszej bramce. W owej 82 minucie świetny strzał głową Thorstein'a Helstad'a na linii bramkowej zatrzymał Tim Howard. Piłkarze i kibice SK Brann twierdzili, iż piłka ją przekroczyła, jednak sędzia był innego zdania i gola nie uznał. Chwilę później fantastyczny strzał Erik'a Huseklepp'a przeleciał tuż obok słupka. W 85 minucie wynik spotkania ustalił rezerwowy Victor Anichebe, który po raz kolejny zdobył gola w końcówce pucharowego meczu, zostając niespodziewanie naszym najlepszym strzelcem w tych rozgrywkach (4 gole). Pięknym podaniem wzdłuż pola karnego popisał się Lescott, a Victor nie miał problemów z pokonaniem bramkarza. Gol padł po niewielkim spalonym, jednak sędziowie najwyraźniej nie chcieli robić nam tego dnia problemów. 2:0 na wyjeździe to bardzo wysoka zaliczka i jeśli na Goodison nie dojdzie do katastrofy to można powoli szykować się na mecze z Rosenborgiem lub Fiorentiną. SK Brann: Opdal, Dahl (89' Thwaite), Bjarnason, Sigurdsson, Hanstveit, Solli, Bakke, El Fakiri (75' Huseklepp), Moen, Helstad, Karadas (69' Demba-Nyren) Everton: Howard, Neville, Yobo, Jagielka, Lescott, Osman, Cahill, Carsley, Fernandes (89' Hibbert), Yakubu (90' Baines), Johnson (76' Anichebe) SK Brann - Drużyna - Everton 0 - Bramki - 2 4 - Strzały celne - 8 5 - Strzały niecelne - 3 5 - Rzuty rożne - 5 5 - Faule - 7 0 - Spalone - 5 0 - Żółte kartki - 1 0 - Czerwone kartki - 0 Strzelcy: 59' Osman, 88' Anichebe Żółte kartki: Fernandes Widzów: 16,207 Sędzia: Anton Genov |