|
Everton - Bolton 2:0 26 grudnia, Goodison Park
Tradycyjnie już w Boxing Day, czyli drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, rozgrywana jest kolejka angielskiej Premiership. Tym razem na Goodison Park zawitał zespół Boltonu, który The Toffees pokonali 2-0.
David Moyes dokonał kilku zmian w porównaniu ze składem, który w środę uległ Manchesterowi United. Najważniejsza dla kibiców była wiadomość, że gotów do gry jest Mikel Arteta. Oprócz niego do linii pomocy wskoczył Thomas Gravesen, a na prawą obronę wrócił Phil Neville. Mecz rozpoczął się owacją na stojąco dla Dave'a Hicksona. Jedna z żyjących legend Evertonu trafiła w wyniku kłopotów z sercem do szpitala po meczu The Toffees z Sunderlandem. Dave wyszedł na murawę Goodison Park w przerwie spotkania i podziękował za wszystkie życzenia i dobre słowa od fanów gdy znajdował się w szpitalu. Pierwsza połowa upłynęła pod zdecydowane dyktando Evertonu, który jednak miał spore problemy z poważniejszym zagrożeniem bramce Jaaskelainena. Przewagę The Toffees może ilustrować posiadanie piłki w pierwszych trzech kwadransach, które wynosiło niemal 65%, a nawet 100% pomiędzy 20 a 25 minutą. Jedną z lepszych szans na pokonanie fińskiego bramkarza miał rozgrywający świetne zawody Mikel Arteta. Po ładnie rozegranej akcji Hiszpan otrzymał piłkę na 20 metrze i mocno uderzył na bramkę, jednak kierunek jego zmierzającego wprost w okienko strzału minimalnie zmienił jeden z obrońców. Kilka minut później Arteta znów stanął przed dobrą okazją, gdy wykorzystał fatalny błąd przy wybiciu piłki przez Gardnera i został sfaulowany tuż przed linią pola karnego. Mikel chciał zaskoczyć bramkarza gości i uderzyć w pilnowany przez niego róg, jednak piłkę głową zablokował jeden z obrońców. Tim Howard miał mało pracy, jednak raz przytrafił mu się moment zawahania, gdy nie złapał piłki stwarzając zagrożenie dla własnej bramki, ale ostatecznie zdołał naprawić swój błąd i zapobiec utracie gola. Pod koniec pierwszej połowy uderzenia z woleja z niemal 30 metrów próbował Thomas Gravesen, jednak jego potężny strzał został wyblokowany. Chwile później fatalny błąd popełnił asystent Roba Stylesa. Po rzucie rożnym piłkę w polu karnym przyjął Joleon Lescott i następnie uderzył w środek bramki. Tor lotu piłki zmienił jeszcze Yakubu kompletnie zaskakując Jaaskelainena, jednak liniowy uznał, iż był spalony. Jak pokazały powtórki na minimalnym spalonym znajdował się w tej sytuacji Tim Cahill, który jednak nie brał udziału w akcji, natomiast Yakubu miał przynajmniej 2 metry zapasu do linii ostatniego obrońcy. Fatalny błąd sędziego, który pozbawił Nigeryjczyka 10 bramki w sezonie, na szczęście nie wpłynął jednak na ostateczny rezultat. Drugą część gry znakomicie mógł rozpocząć Everton. Już po 30 sekundach sam przed bramkarzem znalazł się Tim Cahill. Jednak Australijczyk nie uderzył najlepiej i znakomicie obronił Jaaskelainen. Ciągle w tej samej akcji po rzucie rożnym 200-procentowej okazji nie wykorzystał Lescott, który na 4 metrze nieczysto uderzył piłkę kierując ją obok słupka. W końcu w 51 minucie drogę do bramki znalazł Phil Neville. Do jego dośrodkowania w pole karne skakał Tim Cahill, na którego wpadł próbujący interweniować Jaaskelainen. Bramkarz Boltonu minął się z piłką, która ostatecznie znalazła się w siatce. Po utracie gola do odważniejszych ataków przystąpili goście, jednak znakomitą partię w obronie po raz kolejny rozgrywał Phil Jagielka, który niemal całkowicie wyłączył z gry Nicolasa Anelkę i El-Hadji Dioufa. Gdy już udało im się przejść Jagsa, w fenomenalny sposób przed utratą bramki uratował Everton Lescott wybijając nożycami piłkę sprzed linii bramkowej. Mecz udało się rozstrzygnąć w 70 minucie. Przed polem karnym ewidentnie faulowany był Gravesen, zawodnicy Boltonu czekali na gwizdek arbitra, który jednak puścił akcję, gdyż do piłki doszedł Lescott. Wyłożył on ją na 10 metr, gdzie mocnym uderzeniem pod poprzeczkę Jaaskelanena pokonał Cahill. Na tym właściwie można by zakończyć relację z tego meczu. Bolton nie potrafił już zbytnio zagrozić bramce Howarda, a i The Toffees nie wysilali się za bardzo w ataku dowożąc spokojnie zwycięstwo do końca spotkania. Zawodnicy Evertonu nie przejęli się więc bardzo przerwaniem serii 13 spotkań bez porażki w ostatnią środę i dość pewnie pokonali, po raz drugi już w tym sezonie, Bolton. Na szczególne słowa uznania zasługują Mikel Arteta, który udowodnił jak wielką stratą była jego absencja w meczu z ManU, oraz Phil Jagielka, który znów zagrał znakomicie na pozycji stopera i być może trochę uspokoił fanów o środek obrony, gdy na PNA wyjedzie Joseph Yobo. Świąteczny okres spotkań kontynuujemy już w sobotę meczem na Goodison Park ze słabiej spisującym się ostatnio Arsenalem. Everton: Howard 7, Neville 8(87' Hibbert 6), Yobo 7, Jagielka 8, Lescott 7, Arteta 8, Carsley 7, Gravesen 7(80' Johnson 6), Pienaar 7, Cahill 9, Yakubu 6(90' Vaughan 6) Bolton: Jaaskelainen 5, Hunt 5, Andrew O'Brien 6, Meite 7, Gardner 5, Davies 7, Nolan 5(75' Joey O'Brien 6), Campo 5(58' Samuel 6), Guthrie 6(58' McCann 7), Diouf 6, Anelka 6 Everton - Drużyna - Fulham 2 - Bramki - 0 4 - Strzały celne - 2 7 - Strzały niecelne - 2 10 - Zablokowane strzały - 6 6 - Rzuty rożne - 4 8 - Faule - 19 1 - Spalone - 0 0 - Żółte kartki - 3 0 - Czerwone kartki - 0 55% - Posiadanie piłki - 45% Strzelcy: 51' Neville, 70' Cahill Żółte kartki: Andrew O'Brien, Diouf, Nolan Widzów: 38,918 Sędzia: Rob Styles |