|
Bolton - Everton 1:2 1 września, Reebok Stadium
W meczu piątej kolejki Premier League Everton udał się na wyjazdowe spotkanie na Reebok Stadium z Boltonem, mecz zakończył się dość szczęśliwym zwycięstwem The Toffees 2-1. W meczu tym po raz pierwszy w wyjściowym składzie zobaczyliśmy Stevena Pienaara i Phila Jagielke, który zajął miejsce Hibberta na prawej obronie, dla Hibbo nie znalazło się tym razem miejsce nawet na ławce rezerwowych. Najważniejszą jednak wiadomością na kilkanaście minut przed meczem było to, iż również od pierwszej minuty mecz rozpoczął nowy nabytek i najdroższy gracz w historii Evertonu, Aiyegbeni Yakubu. Decyzja Davida Moyesa o wystawieniu Nigeryjczyka od początku spotkania okazała się słuszna już w 11 minucie meczu. Prostopadłą piłkę od Pienaar'a dostał na wysokości linii środkowej Andy Johnson, który zwiódł obrońcę gospodarzy i popędził w kierunku bramki. Wpadł w pole karne i jak na tacy wyłożył piłkę Yakubu, któremu nie pozostało nic innego, jak wpakować ją z 6 metrów do bramki. Znakomity początek Evertonu. Gracze Boltonu zareagowali na bramkę bardziej agresywną grą. Lepiej układała im się gra w ofensywie, jednak wielkiego zagrożenia bramki Howarda póki co nie było. El Hadji Diouf próbował wymusić karnego po rzekomym faulu Lee Carsleya, jednak sędzia nie zareagował. Kilka minut pózniej Senegalczyk miał okazję do wyrównania, jednak jego strzał poszybował nad poprzeczką. W 39 minucie do wyrównania mógł doprowadzić Mikel Alonso, jednak jego wspaniałe uderzenie z ponad 20 metrów ugrzęzło na poprzeczce. Uderzenie Hiszpana było niemal idealne, choć piłka szczęśliwie obiła się od poprzeczki spadając przed linią bramkową, co uratowało The Toffees przed stratą bramki. Jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy okazję do podwyższenia prowadzenia miał Phil Jagielka, jednak jego strzał głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego został, nie bez problemów, obroniony przez Jussi Jaaskelainena. Do końca pierwszej części spotkania utrzymało się więc skromne prowadzenie Evertonu. Drugą połowę z impetem rozpoczęli gospodarze, którzy byli zmobilizowani by odrobić straty, co udało im się w 55 minucie. Po dośrodkowaniu Dioufa piłkę starał się wybić głową Joseph Yobo, jednak ta poleciała w kierunku Nicolasa Anelki, który zgubił krycie Leightona Bainesa i potężnym wolejem pokonał Howarda. Piłka poleciała w samo okienko obijając się jeszcze od poprzeczki, bramkarz The Toffees bez szans. Niestety był to dopiero początek złego dla Evertonu, gdyż to gospodarze zwietrzyli szansę na zwycięstwo i dalej starali się pokonać Howarda. W 61 minucie bardzo dobrą okazję zmarnował Kevin Nolan, który nie zdołał skierować piłki w kierunku bramki, jak pokazała powtórka Nolan był na spalonym, choć sędzia asystent tego nie zasygnalizował. Na naganę w tej sytuacji zasługuje Lescott, który odpuścił Nolana słusznie twierdząc, iż jest spalony, gdyby jednak Nolan strzelił nie miałoby to żadnego znaczenia. David Moyes zareagował wpuszczając a plas boju Leona Osmana, i powracającego po 2 latach do Evertonu Thomasa Gravesena. Wiele kontrowersji wzbudziła sytuacja, gdy po podanie Osmana w polu karnym faulowany był Johnson, jednak jak w przypadku Diuofa, sędzie nie zareagował. Bolton dalej stwarzał sobie jednak sytuacje bramkowe, do sporego wysiłku zmusił Howarda Meite. Ten sam zawodnik zablokował potężny strzał Jagielki i choć The Toffees reklamowali zagranie ręką, sędzia nie przerwał gry. W 83 minucie zszedł z boiska strzelec pierwszego gola, Yakubu, zastąpił go Victor Anichebe. W 85 minucie po ładnej akcji Gravesena i Artety do strzału doszedł Osman, jednak z 10 metrów posłał piłkę nad poprzeczką. To była wyśmienita sytuacja, niestety fatalnie zmarnowana przez wychowanka Evertonu. W 88 minucie na strzał zdecydował się Thomas Gravesen, jednak jego uderzenie zostało zablokowane przez Gary'ego Speeda, piłka wyszła na rzut rożny. Do piłki podszedł strzelający przed chwilą Duńczyk, dośrodkował piłkę w pole karne, a tam mimo asysty dwóch obrońców piłkę do bramki strzałem głową skierował Joleon Lescott dając powód do ogromnej radości kibicom The Toffees zgromadzonym na Reebok Stadium. Do końca spotkania Bolton starł się jeszcze wyrównać, jednak z ich wysiłków wyniknął tylko strzał Speeda w 2 minucie doliczonego czasu, jednak sporo niecelny. Było to niewątpliwie bardzo interesujące spotkanie, które trzymało w napięciu do ostatniej minuty, dając ostatecznie powód do euforii wśród Evertonians. Dobre morale przyda się na pewno w następnej kolejce, gdy Everton na Goodison Park podejmie mistrza Anglii, Manchester United. Bolton: Jaaskelainen 6, Hunt 6(80' Davies 6), Meite 6, Cid 5(46' O'Brien 6), Samuel 6, Speed 6, Nolan 6, Alonso 7, McCann 5(56' Wilhelmsson 6), Diouf 8, Anelka 8 Everton: Howard 5, Jagielka 7, Yobo 7, Lescott 8, Baines 6, Arteta 7, Neville 6, Carsley 6(61' Gravesen 6), Pienaar 7(70' Osman 5), Yakubu 8(84' Anichebe 5), Johnson 5 Bolton - Drużyna - Everton 1 - Bramki - 2 5 - Strzały celne - 7 5 - Strzały niecelne - 4 2 - Zablokowane strzały - 5 11 - Rzuty rożne - 6 9 - Faule - 11 1 - Spalone - 5 1 - Żółte kartki - 3 0 - Czerwone kartki - 0 42% - Posiadanie piłki - 58% Strzelcy: 11' Yakubu, 89' Lescott - 55' Anelka Żółte kartki: Hunt - Baines, Lescott, Gravesen Widzów: 22,064 Sędzia: Peter Walton |