Everton - Birmingham 3:1

3 listopada, Goodison Park


Po przeciętnym meczu i znakomitej końcówce The Toffees pokonali przed własną publicznością Birmingham 3-1.

Już w 10 minucie wynik otworzył pozyskany latem Aiyegbeni Yakubu, a wynik ten utrzymywał się przez ponad godzinę. W 80 minucie trybuny na Goodison Park umilkły, gdy Olivier Kapo głową pokonał Tima Howarda. Eksplozja radości nastąpiła jednak w doliczonym czasie gry, gdy fantastyczną bramką popisał się Lee Carsley. Chwilę później Irlandczyk zaliczył asystę przy bramce wracającego po kontuzji Jamesa Vaughana i po niemałych emocjach Everton pokonał beniaminka tegorocznych rozgrywek Premiership.

Przed meczem z powodu kontuzji ze składu wypadł Tony Hibbert, którego miejsce zajął pełniący funkcję kapitana Phil Neville. Miejsca w kadrze nie znalazł też Victor Anichebe, którego kosztem na ławce rezerwowych pojawił się rekonwalescent James Vaughan.

Pierwsze poważne zagrożenie pod bramką Birmingham The Toffees stworzyli w 7 minucie, gdy po podaniu Stevena Pienaara ładnie uderzył Yakubu, ale jego strzał został sparowany na rzut rożny. Sytuacja powtórzyła się 3 minuty później, dogrywał Pienaar, strzelał Yakubu, ale tym razem piłka znalazła drogę do siatki. Everton objął prowadzenie już w 10 minucie, a Nigeryjczyk strzelił swojego czwartego gola w niebieskiej koszulce.

Pierwszą dogodną okazję goście stworzyli sobie w 17 minucie, gdy ładnym uderzeniem popisał się Olivier Kapo, ale efektownie jedną ręką strzał ten zatrzymał Tim Howard. Trochę obudziło to The Toffees, którzy ponownie wzięli się do gry ofensywnej. Do Tima Cahilla podawał Yakubu, ale Australijczyk głową posłał piłkę nad poprzeczką.

W 22 minucie boisko opuścił musiał Alan Stubbs. Nasz weteran mimo bólu wytrwał do końca spotkania z Luton w środę, jednak tym razem musiał zostać zmieniony. W jego miejsce pojawił się Phil Jagielka.

Do końca pierwszej połowy goście nie zagrozili już poważnie bramce Howarda, za to okazje miał Everton. Najpierw przed zdobyciem drugiego gola przez Yakubu uchronił swój zespół bramkarz Taylor, a później próbował Cahill, ale znów nieskutecznie.

Yakubu dwoił się i troił także w drugiej połowie, którą mógł rozpocząć z rozmachem, jednak na drodze do szczęścia w 49 minucie ponownie stanął Taylor. The Toffees nie grzeszyli skutecznością, okazje mieli jeszcze Cahill, OSman i Carsley, którego ładny strzał spoczął jednak na górnej siatce.

Everton miał zdecydowaną przewagę, której jednak nie potrafił przełożyć na kolejne bramki i przypieczętowanie zwycięstwa. Zamiast tego nadeszła 80 minuta. Po rzucie rożnym dla Birmingham najlepiej w polu karnym odnalazł się Kapo i strzałem głową pokonał Howarda. Zemściła się na The Toffees ich nieskuteczność, bo już wcześniej mogli spokojnie zapewnić sobie 3 punkty.

David Moyes szybko zareagował wpuszczając na plac gry Vaughana. Młody Anglik szybko miał okazję do przywrócenia Evertonowi prowadzenia, ale jego strzał z 12 metrów został zablokowany. Na 5 minut przed końcem za bardzo aktywnego Pienaara wpuszczony został Gravesen. Goście jednak mądrze się bronili utrzymują jakże dobry rezultat.

Bronili się, ale tylko do doliczonego czasu, gdy fenomenalnym uderzeniem z woleja popisał się Lee Carsley wprowadzając w euforię kibiców na Goodison Park. Kibicom z całą pewnością przypomniało się spotkanie z Charltonem, kiedy to również w doliczonym czasie gry znakomitą bramkę strzelił McFadden.

Na tym jednak podobieństwa się kończą, gdyż The Toffees poszli za ciosem i po asyście Carsleya swoją bramkę strzelił Vaughan całkowicie przesądzając losy meczu. Pośród wrzawy na Goodison Park po ledwie słyszalnym gwizdku kończącym arbitra wybuchła jeszcze większa radość a słuchającym/oglądającym mecz pozostało tylko wsłuchać się w słowa donośnie śpiewanego hymnu Evertonu.

Po raz kolejny The Toffees zafundowali swoim kibicom niemałą porcję nerwów. Ostatecznie jednak udało się wywalczyć 3 bardzo ważne punkty i po raz pierwszy od 13 lat wygrać 4 mecz z rzędu. Zawodnicy mają już prawo czuć się zmęczeni po serii spotkań rozgrywanych w październiku, jednak udaje im się osiągać dobre rezultaty. Za tydzień czeka nas arcytrudne spotkanie z Chelsea na Stamford Brigde, gdzie niedawno 6-0 poległ Manchester City, jednak wcześniej, we czwartek, czeka nas wyjazd do Niemiec na mecz grupowy Pucharu UEFA z Norymbergą.


Noty od SkySports:


Everton: Howard 7, Neville 6, Yobo 5, Stubbs 5 (22' Jagielka 5), Lescott 7, Arteta 8, Carsley 8, Osman 7 (80' Vaughan 6), Pienaar 7 (85' Gravesen 5), Cahill 7, Yakubu 8

Birmingham: Taylor 6, Kelly 6, Schmitz 5, Djourou 7, Ridgewell 5, De Ridder 5 (79' Forssell 5), Muamba 5, Nafti 5 (71' McSheffrey 6), Larsson 5 (52' O'Connor 6), Kapo 6, Jerome 5

Statystyki:

Everton - Drużyna - Birmingham

3 - Bramki - 1
7 - Strzały celne - 5
7 - Strzały niecelne - 1
3 - Zablokowane strzały - 2
6 - Rzuty rożne - 5
16 - Faule - 24
1 - Spalone - 2
0 - Żółte kartki - 1
0 - Czerwone kartki - 0
54% - Posiadanie piłki - 46%



Strzelcy: 10' Yakubu, 90' Carsley, 90' Vaughan - 80' Kapo
Żółte kartki: Kelly
Widzów: 35,155
Sędzia: Mike Riley


«wstecz