|
Everton - Arsenal 1:4 29 grudnia, Goodison Park
Świąteczny nastrój nie opuszcza piłkarzy The Toffees. Kilka prezentów rozdanych przez nasz blok obronny zrujnowało fantastyczną postawę zespołu i ostatecznie "wygrany" mecz zakończył się klęską.
Można powiedzieć, że piłkarze zupełnie nie wyciągnęli lekcji z Old Trafford i po raz kolejny przegrali iście po frajersku, prezentując Arsenalowi przynajmniej 3 gole. Armaty Kanonierów okazały się bezwzględne i każdy nasz błąd został z zimną krwią wykorzystany. A przecież po pierwszej połowie było tak pięknie...Schodziliśmy z boiska z jednobramkowym prowadzeniem, nie dając zupełnie pograć Arsenalowi. Nie będzie przesadą powiedzenie, że byliśmy o klasę lepsi od gości. Nasza gra wyglądała bardzo płynnie, rozgrywaliśmy piłkę właśnie w stylu Kanonierów, którzy dla odmiany grali prawie tak jak Everton kilka lat temu. Piłka w linii pomocy chodziła jak po sznurku. Arteta, Pienaar, wychodzący na skrzydła Lescott i Hibbert, a nawet Phil Neville grali fantastycznie. Mimo niewielu strzałów byliśmy świadkami bardzo składnych, szybkich, pełnych gry kombinacyjnej akcji. W 19 minucie po rzucie rożnym pierwszego gola w tym spotkaniu strzelił niezawodny Tim Cahill wpychając na spółkę z Yakubu piłkę do siatki z bardzo bliskiej odległości. Szanse na podwyższenie wyniku mieli Yak oraz Neville po mocnym uderzeniu z dystansu. Po zmianie stron, kiedy wszyscy czekali na drugiego gola dla Evertonu, Eduardo uciszył Goodison strzelając bramkę w 47 minucie. Z okolic środka boiska poszło długie podanie napastnika Arsenalu, Phil Jagielka w wyskoku minął się z piłką i dał reprezentantowi Chorwacji szanse na sprytne wykończenie akcji. 11 minut później w podobnych okolicznościach Eduardo strzelił drugiego gola ładnie ogrywając Jagielke, który wyraźnie się nie popisał, choć jak pokazały powtórki Brazylijczyk z chorwackim paszportem przyjmował piłkę ręką, czego nie zauważył, lub nie chciał zauważyć, arbiter. W 74 minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Nicklas Bendtner za bardzo brzydkie wejście w goleń Johnson'a, który pojawił się na placu gry za Hibbert'a. Wydawało się, że będzie to punkt zwrotny meczu, jednak takowy miał miejsce chwilę później kiedy to po fatalnym nieporozumieniu Howard'a i Yobo Adebayor wbił piłkę do pustej bramki. Co najciekawsze do tego momentu cały czas to Everton dyktował warunki i to Everton siedział na połowie Arsenalu. Tyle tylko, że w miarę upływu czasu ta przewaga zdawała się coraz mniej przekładać się na proporcjonalne korzyści w ofensywie, a nasze ataki przypominały bicie głową w mur. Po straconej trzeciej bramce pozostała jedynie desperacja. Na domiar złego w 84 minucie z boiska został wyrzucony Mikel Arteta. Nasz Hiszpan trafił ręką w twarz Fabregasa, a ten niezłymi umiejętnościami aktorskimi skutecznie wymusił na arbitrze pokazanie mu czerwonej kartki, za co był niemiłosiernie wygwizdywany. Chwilę później Fabregas dołożył do tego chamskie wejście w naszego zawodnika z czego wywiązała się mała awantura na boisku. Pod koniec meczu Arsenal właściwie na stojąco wklepał nam czwartego gola, bo The Blues złożyli broń i najchętniej zeszliby przed czasem z boiska. Obrona zostawiła dziś fatalne wrażenie na czele z zazwyczaj bezbłędnym Howard'em, który dziś przy każdej straconej bramce mógł zrobić dużo więcej, jednak ogromnym pozytywem można nazwać to jak graliśmy dziś z liderem Premiership. Zaprocentuje to w półfinałach Carling Cup i meczach Pucharu UEFA. Niestety dla nas lepiej brzydko wygrać niż ładnie przegrać. Everton: Howard, Hibbert (71' Johnson), Yobo, Jagielka, Lescott, Arteta, Carsley, Neville, Pienaar, Cahill, Yakubu Arsenal: Almunia, Sagna, Toure, Gallas, Clichy, Hleb (82' Diarra), Fabregas (88' Rosicky), Flamini, Diaby, Bendtner, Eduardo (74' Adebayor) Everton - Drużyna - Arsenal 1 - Bramki - 4 3 - Strzały celne - 4 8 - Strzały niecelne - 2 1 - Zablokowane strzały - 4 10 - Rzuty rożne - 2 14 - Faule - 17 2 - Spalone - 0 0 - Żółte kartki - 5 1 - Czerwone kartki - 1 50% - Posiadanie piłki - 50% Strzelcy: 19' Cahill - 47' Eduardo, 58' Eduardo, 78' Adebayor, 90' Rosicky Żółte kartki: Bendtner, Eduardo, Clichy, Fabregas, Flamini Czerwone kartki: 74' Bendtner (druga żółta) - 84' Arteta Widzów: 39,443 Sędzia: Martin Atkinson |