|
Everton - West Ham 2:0 3 grudnia, Goodison Park
Po środowej klęsce na Old Trafford, mamy powody do radości. Nasz Everton po meczu walki pokonał stołeczny West Ham 2:0. Przy delegowaniu zawodników doszło do małej rewolucji w składzie i kilku niespodzianek. Po środowym meczu z United do gry niezdolni byli Phil Neville i Mikel Arteta, zaś Victor Anichebe uszkodził sobie kolano podczas rozgrzewki. Na prawej obronie z konieczności wystąpił Joe Yobo, do składu wrócili Tim Howard, Andrew Johnson i...po prawie roku (od ostatniego startu w lidze) Holender Andy van der Meyde. Właściwie od pierwszego gwizdka kontrole nad przebiegiem gry przejęli goście, którzy często zatrudniali Howarda, głównie za sprawą Teveza. Amerykański golkiper, poza jedną wpadką, byl dzisiejszego popołudnia absolutnie bezbłędny, a jego interwencja przy strzale z 2 metrów Bowyera, będzie zapewne w Evertonie jedną z parad sezonu. U nas brylował van der Meyde, który sprawił że prawe skrzydło wreszcie "chodziło" jak trzeba. Wygląda na to, że gdyby nie problemy zdrowotne Holendra, to miałby on potencjał na bycie jednym z najlepszych skrzydłowych Premiership, a już na pewno na Goodison Park. Krótko mówiąc, gra Holendra była dziś naprawdę znakomita i mało kto spodziewałby się takego popisu Andy'ego po tak długiej przerwie od ligowej piłki. Mimo świetnej gry VDM nie udało się nam stworzyć tylu sytuacji w pierwszej połowie co Młotom. Jedynymi zagrożeniami były strzał z dystansu McFadden'a oraz zamieszanie pod brmką Green'a po jednym z kornerów, kiedy Joleon Lescott niefortunnie trafil w piłkę i z metra nie był jej w stanie zmieścić między słupkami bramkarza gości. Mimo tego fatalnego pudła, Lescott był chyba piłkarzem meczu, facet absolutnie nie do przejścia. Wydaje się, że przy tak dobrej grze Joleon'a, już za niedługo "upominał" się o niego będzie Steve McClaren. Początek drugiej połowy dużo lepszy w naszym wykonaniu jeśli chodzi o ofensywę. W 51 minucie po świetnym zagraniu Biffy, znakomitym lobem popisal się Leon Osman, strzelając pierwszego gola w tym sezonie. Uderzenie było przedniej marki, tak jak i całe spotkanie w wykonaniu Leon'a, który obok VDM był najjaśniejszym punktem naszej ofensywy w potyczce z The Hammers. Po zdobyciu gola do głosu doszli zawodnicy West Ham, jednak wyprowadzane przez nas kontry były bardzo groźne. W obronie perfekcyjnie zagrali Stubbsy i Jo-Lo co w połączeniu ze znakomitą grą Howarda pomogło nam zanotować czyste konto. Na 20 minut przed końcem meczu Moyes dał odpocząć van der Meyde, wprowadzając za niego najmłodszego strzelca gola w Premiership - James'a Vaughan'a. Młokos odwdzięczył się trenerowi w sposób najlepszy z możliwych strzelając drugiego gola w 92 minucie meczu. 2:0 i komplet punktów zostaje w Liverpoolu. Obecnie zajmujemy 7 miejsce ze stratą jednego punktu do trzeciego Arsenalu. Za tydzień wyjeżdzamy na gorący grunt Fratton Park i jeśli będziemy w stanie wywalczyć korzystny rezultat to wszystkie wpadki tego sezonu zostaną zapomniane, gdyż zaczęlibyśmy walkę o puchary na nowo. Gole: Osman 51, Vaughan 90. Kartki: Osman, McFadden - Bowyer, Collins Widzów: 32,968 Sędzia: M Atkinson (W Yorkshire). Everton: Howard, Yobo, Stubbs, Lescott, Nuno Valente, Van der Meyde (Vaughan 72), Osman (Weir 82), Carsley, McFadden, Johnson, Beattie (Hughes 90). Niewykorzystane zmiany: Wright, Vidarsson. West Ham: Green, Spector (Mascherano 84), Ferdinand, Collins, Konchesky, Bowyer (Sheringham 69), Mullins, Reo-Coker, Etherington, Zamora (Harewood 69), Tevez. Niewykorzystane zmiany: Kiraly, McCartney. Everton - Drużyna - West Ham 2 - Bramki - 0 5 - Strzały celne - 5 3 - Strzały niecelne - 4 0 - Zablokowane strzały - 7 3 - Rzuty rożne - 14 16 - Faule - 9 0 - Spalone - 2 2 - Żółte kartki - 2 0 - Czerwone kartki - 0 51.2 - Posiadanie piłki - 48.8 «wstecz |