Everton - Portsmouth 3:0

5 maja, Goodison Park


W bardzo efektowny sposób Everton zrehabilitował się za ubiegłotygodniową porażkę w meczu z Manchesterem United, wygrywając 3:0 z Portsmouth.

Zwycięstwo tym bardziej satysfakcjonujące ponieważ zapewnia nam ono walke o Puchar UEFA w przyszłym sezonie niezależnie od meczu z Chelsea.

Mecz rozstrzygnął się dopiero w drugiej połowie po bramkach Artety z rzutu karnego, Yobo oraz Naysmitha. Dwie pierwsze bramki padły w odstępie 3 minut a ostatnia w końcówce, czyli podobnie jak w meczu z Watford na Vicarage Road w lutym.

Pierwsza połowa wcale nie zapowiadała tego że mecz skończy się aż tak dużą wygraną Evertonu. Bardziej zapowiadało się na 0:0 po bardzo nudnym meczu, ale widocznie Moyes cos powiedział swoim podopiecznym że się zmobilizowali.

Tak jak już wspomniałem wyżej, pierwsza odsłona była przeciętna i brakowało w niej porywających akcji. W 10 minucie Victor Anichebe który rozpoczął ten mecz od pierwszej minuty zastępując Hibberta upadł w polu karnym jednak sędzia był niewzruszony i nie podykował dla nas jedenastki.

Everton był minimalnie lepszy na początku, jednak straty piłki przez Nevilla oraz Howarda poskutkowały tym że Portsmouth zaczynało naciskać. Oznakami tego była głowka Primusa, która jednak przeszła ponad poprzeczkąoraz rzut rożny Kranjcara.

Jednak to Everton miał najlepszą sytuacje do zdobycia bramki. W 17 minucie Howard wykopał daleko piłkę, Anichebe ją leciutko zgrał umożliwiając Vaughanowi wyjście na pozycje 1 na 1 z bramkarzem ale młody Anglik spudłował.

Chwilę potem kolejna dogodna sytuacja, główka Osmana także mogła zakończyć się golem dla nas.

Zaraz przed przerwą obie strony miały sytuacje do zdobycia gola, pierwsze Lescott wykorzystał dośrodkowanie Artety jednak James nie miał z tym problemu, a zaraz potem Benjani stworzył dogodną sytuacje O'Neilowi jednak jego strzał przeszedł obok bramki.

W drugiej połowie bardzo dobrej sytuacji z bliskiej odległości niewykorzystał Carsley. Dośrodkowanie Artety zgrał Osman i Cars powinien tylko dopełnić formalności jednak fatalnie przestrzelił.

W 57 minucie w końcu stało się to na co wszyscy na Goodison Park czekali. W polu karnym faulował Vaughana przebywający na wypożyczeniu z Chelsea Glen Johnson, przez co dostal on żółtą kartę, a karnego pewnie wykorzystał nasz hiszpański playmaker Mikel Arteta.

Jest to jego 9 trafienie w tym sezonie. Chwilę potem mogło być 2:0 po zagraniu Artety do Vaughana, jednak nikt nie dobił strzału młodego Anglika. Jednak co się odwlecze...

Z rzutu rożnego wykonywanego przez Mikela, bramkę głową zdobył Joey Yobo przy bardzo biernej postawie obrony gości.

Te dwie błyskawiczne bramki jakby spraliżowały podopiecznych Redknappa, przez co kolejna sytuacje miał Fernandes, jednak jego strzał obronił James.

Redknapp próbował jeszcze odrobić straty wprowadzając na boisko LuaLue oraz Mvuembe, jednak na wiele się to nie zdało.

W 73 minucie Arteta mógł podwoić swój dorobek bramkowy w tym meczu jednak nie doszedł bo bardzo dobrej piłki zagrywanej z lewej strony przez Anichebe.

W końcówce Moyes wprowadził McFaddena Beattiego oraz Naysmitha, i to akcja tych dwóch ostatnich przypieczętowała zwycięstwo nad Portsmouth. Naysmith strzelił gola z szczupaka w swoim pierwszym kontakcie z piłką.

Statystyki

Everton - Drużyna - Portsmouth

3 - Bramki - 0
6 - Strzały celne - 4
6 - Strzały niecelne - 7
2 - Zablokowane strzały - 1
9 - Rzuty rożne - 8
10 - Faule - 19
3 - Spalone - 2
3 - Żółte kartki - 3
0 - Czerwone kartki - 0
45% - Posiadanie piłki - 55%

Noty od Skysports:


Everton:
Howard-7, Neville-6, Yobo-7, Stubbs-6, Lescott-7, Fernandes -8, Arteta-9, Carsley-6, Osman-7, Vaughan-7, Anichebe-7.
McFadden-6, Beattie-6, Naysmith-7.

Portsmouth: James-7, Johnson-6, Primus-6, Pamarot-5, Traore-4, Lauren-5, Davis-5, O'Neil-6, Kranjcar-6, Kanu-5, Benjani-6.
Duala-6, Mvuemba-6, LuaLua-6.

«wstecz