|
Everton - Manchester Utd 2:4 28 kwietnia, Goodison Park
Ponad godzina znakomitej, gry przeciwko jednej z najlepszych drużyn na świecie zdała się na nic, gdyż indywidualne błedy sprezentowały Czerwonym Diabłom 3 punkty i prawdopodobnie Mistrzostwo Anglii. Na mecz z United doszło do dwóch ważnych zmian w składzie. Niemogącego wystąpić ze względów regulaminowych Tim'a Howard'a zastąpił bardzo chwalony za znakomitą formę podczas wypożyczenia do Sheffield Wednesday, Iain Turner. Andrew Johnosn nie zdołał się wykurować na ten mecz, wobec czego jedynym nominalnym napastnikiem był James Vaughan. The Toffees zaczęli mecz bez najmniejszego respektu dla utytułowanego rywala, pokazując jak bardzo im zależy na korzystnym wyniku. Już w 5 minucie Joleon Lescott miał szansę zdobyć 3 gola w sezonie, na przeszkodzie stanęła jedynie poprzeczka bramki van der Sar'a. W 12 minucie bardzo aktywny Vaughan został sfaulowany kilka metrów przed polem karnym. Do wykonania rzutu wolnego podszedł Alan Stubbs, który bardzo silnym strzałem zdobył pierwszego gola na Evertonu. Wydatnie pomógł przy tym Michael Carrick podbijając piłke tuż przed interweniującym van der Sar'em. Po stracie gola liderzy wzięli się do roboty, jednak dzięki znakomitej grze w destrukcji The Toffees rozbijali te ataki już w zarodku. Starania Czerwonych Diabłów przełożyły się jedynie na strzały Rooney'a i Smith'a, jednak pierwszy został obroniony przez Turner'a, zaś były napastnik Leeds nie trafił nawet w światło bramki. Z przodu Vaughan robił co mógł, aby sprawić jak najwięcej kłopotów obrońcom z Manchesteru, zazwyczaj nieprzebierając w środkach, jednak po ujrzeniu kartki w 29 minucie, można powiedzieć ze jego gra na dzień wczorajszy się skończyła. 5 minut po rozpoczęciu drugiej połowy powinno być już po meczu. Po sprawnej akcji i znakomitym podaniu Artety, Manny Fernandes popisał się cudowny, atomowym strzełem sprzed lini "szesnastki" prosto w okienko bramki United, podnosząc tym samym wynik spotkania na 2:0! Chyba nie było takiego kibica, który nie pomyślałby sobie "No, teraz to ich mamy!". Gol Portugalczyka absolutnie najwyższej klasy. Niestety punkt zwrotny nadszedł w 60 minucie. Po rzucie rożnym dla gości, w banalnej sytuacji Iain Turner wypuścił piłke z rąk, która spadła pod nogi John'a O'Shea nie mającego żadnych problemów z "wepchnięciem" jej do naszej bramki. Błąd Turnera fatalny, angielscy komentatorzy zwykli mówić o czymś takim "bread and butter". Ten gol natchnął MU do gry, zaś w naszych szeregach wprowadził panikę. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Pressing gości był od tego momentu ogromny. Kilka chwil pózniej, powinni dostać karnego za zagranie ręką Alan'a Stubbs'a w polu karnym, jednak sędzia nie dostrzegł tego zdarzenia. W 68 minucie po kolejnym rzucie rożnym dla MU, kolejny! błąd Turner'a, poparty pokraczną probą wybicia piłki przez Neville'a, który efekcie zapakował ją do naszej bramki. David Moyes probował reagować, wprowadzając Beattie'go, McFaddena, a nieco pozniej van der Meyde, jednak można powiedzieć że żadna z tych zmian nie była udana. 79 minuta to kolejny nasz prezent dla Diabłów! Tony Hibbert zachowuje się jak kompletny junior i podaje piłke wzdłuż własnego pola karnego...Tak klasowej drużyny jak Manchester United, nie trzeba prosić o wykorzystywanie takich okazji. Kilka sekund pózniej futbolówka trafia do Rooney'a, który w łatwy sposób mija Hibbert'a i strzela na 3:2. Nie można nie wspomnieć o fatalnym zachowaniu naszego wychowanka, który chwile po zdobyciu bramki, zaczyna skakać jak małpa i na oczach Evertonians całować herb MU...Jeszcze 3 lata temu całowałeś herb Evertonu sprzedawczyku! Nie po raz pierwszy Wayne pokazuje brak klasy i szacunku wobec klubu, któremu zawdzięcza bardzo dużo. Pod koniec meczu dwoma dobrymi interwencjami popisał się Turner zapobiegając utracie kolejnych bramek. Niestety w 90 minucie Eagles zakończył mecz (który nota bene dla naszych zawodników skończył się w 60 minucie), zdobywając pięknego gola na 4:2 dla MU. Patrząc na wynik ze Stamford Bridge (Chelsea-Bolton 2:2), wygląda na to, że podarowaliśmy Manchesterowi tytuł Mistrza Anglii. "Podarowaliśmy" to na pewno nie jest zbyt duże słowo, bo dwa pierwsze gole strzeliliśmy sobie sami, a trzeci to już szkolny błąd Hibbert'a. Przegrać mecz, prowadząc po godzinie gry 2:0, to naprawdę spory "wyczyn" i niestety może on w znacznym stopniu zaważyć na tym czy będziemy grali w następnym sezonie w europejskich pucharach. Żeby nie było tak negatywnie, to należy wspomnieć że przez godzine praktycznie ogrywaliśmy lidera Premiership i jeśli dodamy do tego znakomite mecze z Arsenalem, Liverpoolem czy nawet przegrany z Chelsea (podobne okoliczności do wczorajszych, podarowane 2 gole) to widać że w ciągu kilku sezonów w drużynie nastąpił ogromny progres i możemy mierzyć się z najlepszymi. Everton - Drużyna - Manchester United 2 - Bramki - 4 3 - Strzały celne - 11 5 - Strzały niecelne - 6 0 - Zablokowane strzały - 1 4 - Rzuty rożne - 9 18 - Faule - 11 3 - Spalone - 3 1 - Żółte kartki - 1 0 - Czerwone kartki - 0 45% - Posiadanie piłki - 55% Noty od Skysports: Everton: Turner-5, Hibbert-5, Yobo-7, Stubbs-7, Lescott-7, Neville-5, Fernandes -8, Arteta-8, Carsley-6, Osman-6, Vaughan-6, McFadden-5, Beattie-5, vd Meyde-4. Manchester United: vd Sar-6, O'Shea-8, Brown-5, Heinze-6, Evra-5, Scholes-8, Carrick-7, Giggs-9, Solskjear-5, Rooney-8, Smith-5, Ronaldo-7, Richardson-6, Eagles-7 «wstecz |