Liverpool- Everton 0:0

3 lutego , Anfield Road


Derby Merseyside to mecz który elektryzuje wszystkich kibiców w Liverpoolu, bez znaczenia czy jest to kibic Evertonu czy The Reds. Mecz ten obfituje zwykle w ostra gre, bramki i emocje. Tym razem nie zabrakło tylko tego ostatniego.

Liverpool do tego meczu znajdował sie w wysmienitej formie zaliczajac kilka kolejnych zwyciestw pod rzad. Lecz ku nieszczesciu ich kibiców ich dobra passa skończyła sie akurat na swoim najwiekszym rywalu. W meczu tym z powrotem moglismy ogladać piłkarzy, którzy jeszcze nie dawno leczyli kontuzje. Mowa oczywiscie o Tonym Hibbercie i Andym Johnsonie. Ten pierwszy zaliczył całkiem obiecujacy powrót po długiej nieobecnosci, zas ten drugi zaskoczył wszystkich faktem, ze w ogóle zagrał. Przypomnijmy, ze jeszcze nie dawno praktycznie nie dawano mu zadnych szans na wystep w tym spotkaniu.

Poczatek meczu był bardzo dobry. Gra toczyła sie głównie w srodkowej czesci boiska, gra była agresywna, lecz nie brutalna, oba zespoły grały ambitnie i z pasja, a akcje szły w obie strony. Jednak zadna ze stron nie potrafiła wypracować sobie 100% sytuacji.

Jednak z biegiem czasu w meczu zaczał dominować Liverpool, a juz w drugiej połowie Everton ograniczył sie juz do obrony i do sporadycznych kontr.

Znacznie wiecej strzałów w tym spotkaniu oddał Liverpool, lecz wiekszosć z nich nie zagrazała bramce strzezonej przez Howarda. Najgrozniejszymi sytuacjami stworzonymi przez gospodarzy był strzał Croucha z półobrotu na poczatku meczu, strzał mocny strzał Alonso zza pola karnego, rzut wolny w wykonaniu Gerrarda i pod sam koniec meczu prawie 100% szansa Petera Croucha, która jednak fatalnie zmarnował.

Everton odpowiadał rzadziej, ale bardziej konkretnie. Najlepsza sytuacje w całym meczu miał Andy Johnson, który po błedach defensywy LFC i po minieciu dwóch obrońców znalazł sie sam na sam z Reina, lecz ten popisał sie swietna interwencja i w ten sposób uchronił swój zespół przed druga porazka z The Toffees w tym sezonie.

A wiec 205 derby Merseyside zakończyły sie korzystnym dla Evertonu rezultatem jednak nie był to wynik szokujacy. Z perspektywy widza nie zwiazanymi z tymi druzynami ogladalismy dosć przecietne widowisko.

Kolejna pociecha dla fanów The Toffees jest fakt, ze to dzieki naszym ulubieńcom marzenia Beniteza o Mistrzostwie Anglii sa juz tylko praktycznie nierealnymi snami. Dlatego w oczach kibica EFC mozna uwazać, ze pomimo remisowego wyniku to jednak Everton odniósł zwyciestwo. I to podwójne.


Składy i oceny SkySports:

Liverpool: Reina (6) - Finnan (5), Carragher (7), Agger (6), Riise (6) - Pennant (5), Gerrard (6), Alonso (6) - Bellamy (6), Crouch (6), Kuyt (6).
Rezerwowi: Dudek, Hyypia, Fowler (6), Gonzalez, Zenden.

Everton: Howard (7) - Lescott (7), Yobo (7), Stubbs (8), Hibbert (6) - Osman (6), Arteta (6), Carsley (6), Cahill (6), Neville (6) - Johnson (7).
Rezerwowi: Wright, Naysmith, Fernandes, Beattie, Anichebe (6).

Statystyki:
Liverpool - Druzyna - Everton
0 - Bramki - 0
6 - Strzały celne - 2
15 - Strzały niecelne - 2
4 - Zablokowane strzały - 2
6 - Rzuty rozne - 4
14 - Faule - 18
2 - Spakibe - 2
0 - zółte kartki - 3
0 - Czerwone kartki - 0
59% - Posiadanie piłki - 41%


«wstecz