Everton - Arsenal 1:0

18 marca, Goodison Park


Everton poczynił milowy krok w walce o udział w europejskich pucharach, pokonujac dzis stołeczny Arsenal w dramatycznych okolicznosciach 1:0.

Przecietny "ogladacz" Champions League, gdyby nie barwy, miałby zapewne spory problem w odgadnieciu, która druzyna jest która, poniewaz praktycznie do 40 minuty Everton "nie schodził" z Arsenalu, atakujac bardzo przemyslanym atakiem pozycyjnym, co jest znakiem firmowym własnie naszych dzisiejszych gosci.

Juz na poczatku meczu w kolejny incydent w polu karnym w tym sezonie zamieszany był Andrew Johnson, jednak tym razem arbiter zasłuzenie nie podyktował nam karnego. Pare chwil pózniej role sie odwróciły i to Niebiescy mogli sie cieszyc z niepodyktowania karnego na Francuzie Aliadiere.

Mimo ogromnej przewagi Evertonu i dosyc szybkiego tempa meczu sytuacji podbramkowych dla naszej druzyny było niewiele. Najlepsza okazja w pierwszej połowie, była bomba Carsley'a w 25 minucie, która niestety zatrzymała sie na słupku bramki strzezonej przez Lehmanna. Pod koniec pierwszej połowy przycisneli goscie i kilkukrotnie Howard musiał wykazac sie skutecznymi interwencjami aby utrzymac bezbramkowy wynik.

Druga czesc meczu była juz bardziej wyrównana, jednak przez wiekszy czas zarysowywała sie nasza lekka przewaga. W 72 minucie po raz drugi juz piłka trafiła w słupek bramki Lehmann'a, tym razem po uderzeniu Osmana. 10 minut pózniej kolejna znakomita okazje na zdobycie gola miał Ossie, jednak nie wykorzystał swietnego dosrodkowania Artety i po złym uderzeniu głowa piłka znacznie mineła bramke.

W doliczonym czasie gry nastapiło to na co czekały ponad 37 tysiace ludzi na Goodison Park. Rzut rozny dla Evertonu, zamieszanie pod bramka Kanonierów i z 3 metrów niezawodny Johnson pakuje piłke do siatki, wprawiajac w ekstaze wszystkich Evertonians na stadionie (i zapewne tych przed telewizorami, komputerami, radioodbiornikami i strona 820 w telegazecie ).

Zasłuzone zwyciestwo, po bardzo dobrym meczu i to nad samym Arsenalem! Jesli nalezałoby wskazac najbardziej wyrózniajace sie postacie dzisiejszego widowiska, to oprócz strzelca gola byłyby nimi nasi srodkowi pomocnicy Carsley i Fernandes, którzy zaliczyli kolejny fantastyczny mecz.

Wobec korzystnych wyników w pozostałych meczach tej kolejki, wiktoria nad Arsenalem dała nam awans na 6 miejsce w tabeli. Do 5 Boltonu tracimy juz tylko 1 punkt. 4 miejsce i perspektywa gry w Lidze Mistrzów, jest raczej nierealna, gdyz dystans miedzy nami a RS to na dzień dzisiejszy az 8 punktów.

Jako ciekawostke podam, iz na 13 graczy z pola, którzy wystapili dzis w barwach Arsenalu tylko Cesc Fabregas, nie miał ubranych rekawiczek Twardziele z Merseyside, grali bez owego sprzetu

Gol: Johnson 90' (Everton)

Statystyki:
Everton - Druzyna - Arsenal
1 - Bramki - 0
3 - Strzały celne - 6
7 - Strzały niecelne - 8
1 - Zablokowane strzały - 8
5 - Rzuty rozne - 4
17 - Faule - 13
5 - Spalone - 0
6 - zółte kartki - 0
0 - Czerwone kartki - 0
43 - Posiadanie piłki - 57


zółte kartki: Alan Stubbs, Manuel Fernandes, Joleon Lescott, James Vaughan, Victor Anichebe, Andrew Johnson (Everton).


Noty od Skysports:

Everton: Tim Howard-7, Philip Neville-7, Joseph Yobo-7, Alan Stubbs-8, Joleon Lescott-8, Leon Osman-6, Lee Carsley-8, Manuel Fernandes-7, Mikel Arteta-6, Andrew Johnson-8, James Vaughan-7 (85' Victor Anichebe-6).

Arsenal: Jens Lehmann-6, Kolo Toure-6, William Gallas-6, Justin Hoyte-6, Gilberto-6, Fredrik Ljungberg-7, Cesc Fabregas-6, Vassiriki Diaby-6, Tomas Rosicky-6 (68' Alexander Hleb-6), Julio Baptista-6 (84' Denilson-6), Jeremie Aliadiere-6 (74' Theo Walcott-6).



«wstecz