Arsenal - Everton 1:1

28 pazdziernika, Emirates Stadium


Udało się sprawić spora niespodziankę na The Emirates Stadium, bo chyba za taka można uznać wynik remisowy w spotkaniu Arsenalu z Evertonem.

Co prawda zawsze mogłoby być lepiej, bo moglismy utrzymać prowadzenie do końca meczu, ale patrzac na ogrom sytuacji jakie mieli gospodarze, naprawde nie można być niezadowolonym z punktu wywiezionego z Londynu.

Gola zdobylismy w pierwszej naszej akcji ofensywnej tego meczu. Arteta dosrodkował z rzutu rożnego, a piłka znalazła tego którego zawsze znajduje w takich sytuacjach czyli Tima Cahill'a. Australijczyk dosyć przypadkowo zbił piłkę na ziemię, jednak momentalne uderzenie noga i zapakowanie piłki pod poprzeczkę nie dało szans Lehmann'owi na skuteczna interwencję.

W zasadzie od tego momentu skupilismy się na obronie, zas Arsenal ostrzeliwał nas niemiłosiernie. Dosć mizerna grę w ataku nadrabialismy jednak swietnym przygotowaniem defensywnym. Sam Howard wybronil trzy stuprocentowe sytuacje. Znakomicie spisywali się również Timbo, Stubbsy, Lescott i Yobo, którzy do końca pierwszej połowy nie dali gospodarzom wbić żadnej bramki.

W drugiej połowie zagralismy również bardzo dobrze w obronie, jednak jak to zazwyczaj bywa w sytuacjach kiedy drużyna broni wyniku przez całe spotkanie, Kanonierzy w końcu dopięli swego i Robin van Persie z rzutu wolnego w 71 minucie meczu umiescił piłkę w bramce Howarda.

Po stracie golu Niebiescy ruszyli się nieznacznie do przodu, lecz nie przełożyło się to bezposrednio na sytuacje podbramkowe. Bardziej skupialismy się na obronie remisu, bowiem Arsenal nie zamierzał się zadowolić jedynie jednym punktem w meczu. Nie zamierzał, lecz jednak musiał ponieważ Howard i społka nie pozwolili na powtórke sytuacji z 71 minuty.

Tuż przed końcem meczu na trybuny wyrzucony został David Moyes za dosć złosliwe przypominanie sędziemu Riley'owi (nota bene naszemu największemu katowi sposród arbitrów), o tym iż nalezałoby zakończyć mecz.

Rewanż juz za połtora tygodnia gdy oba kluby spotykaja się na Goodison Park w ramach 4 rundy Carling Cup, jednak tym razem to my jestesmy faworytami i należałoby sprawnie wyeliminować rezerwy (bo zapewne na taki skład zdecyduje się Wenger) Arsenalu.



«wstecz