|
 |
Imię i Nazwisko: Andy van der Meyde
Narodowość: Holender
Urodzony: 30.09.1979 Arnhem
Numer na koszulce: 7
Poprzedni klub: Inter Mediolan
W Evertonie od: 31.08.2005
|
Andy van der Meyde w ostatnim dniu okienka transferowego stał się zawodnikiem The Toffees, przechodząc z Interu na 4 lata. Swoją piłkarską karierę rozpoczynał w rodzinnym mieście w klubie Vitesse Arnhem, by potem zrobić wspaniałą karierę w Ajaxie. Między 2000 a 2003 rokiem zaliczył 86 występów dla klubu z Amsterdam Arena zdobywając 20 bramek. Dzięki tym dobrym występom zainteresował się nim klub z Mediolanu, gdzie Andy przeszedł w 2003 roku.
Przygoda z Interem rozpoczęła się bardzo dobrze. Dzięki swej szybkości, kreatywności i co najważniejsze bardzo precyzyjnym dośrodkowaniom stał się ważnym punktem w składzie Hectora Cupera. Nadejście Roberto Manchiniego to jednak gorszy okres dla Holendra, który nie zachwycał już tak jak w Ajaxie czy na samym począku pobytu na San Siro. Andy zdecydowal się więc na odejście i dołączenie w ostatnim dniu okna transferowego do Evertonu.
Sprawa jego tansferu tak się przeciągała, ponieważ na Goodison Park przybył z niewyleczoną kontuzją. Gdy już się wykurował, David Moyes powoli zaczynał go wprowadzać do zespołu z bardzo dobrym skutkiem. Andy od razu zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu i zagrał silka dobrych spotkań. Niestety kolejna kontuzja sprawiła, że kolejny sezon Andy spędził na leczniu. Prócz zdrowotnych, Andy miał sporo problemów natury prywatnej, wykazywał się również brakiem respektu dla klubowego regulaminu nie pojawiając się na treningach, lub zbyt często zaglądając do kieliszka. Kolejna niesubordynacja van der Meyde spowodowała zawieszenie go jako zawodnika Evertonu zaraz na starcie sezonu 2007/08. Niewątpliwie jest to jeden z gorszych transferów w historii Evertonu. Rozgrywki 2007/08 zeszły van der Meyde na zawieszeniach i kontuzjach, nie zaliczył on ani jednego występu w pierwszym składzie, jednak pozostał na Goodison Park do końca swej umowy, a więc na kolejne 12 miesięcy. W pierwszej połowie sezonu zaliczył jedynie kilkuminutowy epizod w meczu z Aston Villą, o dziwo pokazując się z całkiem niezłej strony.
«wstecz |