Everton Football Club to jeden z najlepszych angielskich zespołów, z długą i bogatą historią. Rozgrywki 2011/12 to już sezon numer 113 od momentu założenia ligi w Anglii, a 109 sezon Evertonu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Gdyby przez cały ten okres przyznawano 3 punkty za zwycięstwo i 1 za remis, to przez całą historię ligowych rozgrywek jedynie lokalny rywal, Liverpool, miałby na koncie więcej punktów w utworzonej w ten sposób tabeli.
Era Moyesa
2002-
Zaledwie 30 sekund odkąd po raz pierwszy na ławce trenerskiej usiadł David Moyes, The Toffees strzelili gola za sprawą Davida Unswortha. Drugą bramkę dołożył Ferguson i nowy menadżer zaczął swą przygodę z klubem z Goodison Park od
zwycięstwa nad Fulham. W sumie wygrał on jeszcze 3 spośród 7 spotkań i uplasował Everton na bezpiecznej, 15. pozycji.
Kolejny sezon szkockiego menadżera wypadł wręcz znakomicie w porównaniu z wynikami z poprzednich lat, gdyż The Toffees zajęli na koniec sezonu 2002/03 7. lokatę. Kibice mogli być nieco rozczarowani, gdyż naprawdę niewiele zabrakło do zakwalifikowania się do Pucharu UEFA, ale z pewnością nie mogli narzekać. W sezonie tym zadebiutował również 16-letni wychowanek klubu, Wayne Ronney, który był również najmłodszym strzelcem gola w Premiership, póki nie przebił go również wychowanek The Toffees, James Vaughan.
Przed sezonem 2003/04 zostało zakupionych kilku wartościowych zawodników, np. Joseph Yobo, Nigel Martyn, James McFadden czy Kevin Kilbane. Jednak po naprawdę udanym początku Moyesa i zajęciu 7. miejsca, tym razem sezon zakończył się na pozycji 17. Z pewnością o wiele większe były oczekiwania. Moyes nie stracił jednak swojej posady, a jak pokazał następny sezon, warto było mu zaufać.
W lecie 2004 roku z klubu odeszło 3 bardzo dobrych zawodników, Radziński do Fulham, Unsworth do Portsmouth i co najważniejsze, za ponad 20 milionów funtów Wayne Rooney do Manchesteru United. W ich miejsce przybyli natomiast James Beattie, Marcus Bent i filigranowy pomocnik rodem z Australii Tim Cahill. Ten ostatni, mimo nie najwyższego wzrostu, lecz dzięki swojemu zaangażowaniu i bramkostrzelności stał się ulubieńcem kibiców na Goodison Park. W głównej mierze dzięki jego 12 trafieniom Everton zajął najwyższe od 18 lat miejsce w Premiership, plasując się na pozycji 4, tuż przed swoim lokalnym rywalem, Liverpoolem. The Toffees po raz pierwszy wywalczyli w ten sposób możliwość zakwalifikowania się do rozgrywek najlepszych zespołów Europy, Ligi Mistrzów.
Przed tymi zmaganiami w klubie zawitało kilka nowych twarzy, Andy van der Meyde, Nuno Valente, Phil Neville, Mikel Arteta, Per Kroldrup i Simon Davies. Niestety nie udało się pokonać hiszpańskiego Villarreal, a przygoda w Pucharem UEFA zakończyła się równie szybko, gdyż po pierwszym, przegranym 1-5 meczu z Dinamem Bukareszt, niemal przesądzony był los tej rywalizacji.
Niestety zły początek sezonu został kontynuowany w lidze, w której przez długi czas The Toffees okupywali ostatnie miejsce, spośród 8 pierwszych spotkań wywalczając jedynie 3 punkty. Sytuacja zmieniła się jednak po Nowym Roku, gdy Everton przegrał tylko jedno z 11 spotkań i w marcu awansował na 9 pozycję zachowując teoretyczne szanse nawet na europejskie puchary. Jednak później The Toffees udało się wygrać tylko 1 spotkanie, przez co na koniec zajęli 11 miejsce. W ostatnim meczu sezonu, z West Bromwich Albion, swój ostatni występ w niebieskiej koszulce zaliczył Duncan Ferguson.
Przed sezonem 2006/07 Everton pobił swój rekord jeśli chodzi o transfery, kupując za 8,6 miliona funtów z Crystal Palace Andy'ego Johnsona. Prócz niego na Goodison Park kupieni zostali Joleon Lescott i Tim Howard, odeszli natomiast Nigel Martyn, koniec kariery, i Kevin Kilbane. Sezon ten był dla The Toffees jak najbardziej udany, zajęte na koniec 6 miejsce pozwoliło na wzięcie udziału w rozgrywkach Pucharu UEFA. Szczególną datą z tego sezonu jest 9 września 2006 roku, kiedy to na Goodison Park po dwóch golach Jonhsona i jednym Cahilla,
Everton 3-0 rozbił Liverpool.

Andy Johnson celebruje trzeciego gola w Derby Merseyside
Przed kolejnym sezonem David Moyes znów wydał sporo pieniędzy na transfery, bijąc rekord sprzed roku sprowadzając za 11,25 miliona funtów z Middlesbrough nigeryjskiego napastnika, Aiyegbeni Yakubu. Oprócz niego kupiono też Phila Jagielkę, Lukasa Jutkiewicza, Leightona Bainesa, Stefana Wesselsa, a na roczne wypożyczenia zakontraktowano Stevena Pienaara z Borussii Dortmund i Thomasa Gravesena z Celticu, który 2 lata wcześniej opuścił Goodison Park przenosząc się do Realu Madryt. Pożegnano się natomiast z Naysmithem, Beattie'm i Wrightem, wcześniej odeszli też Weir i Davies.
Sezon 2007/08 był jednym z najlepszych w wykonaniu The Toffees w przeciągu ostatnich lat. Po przeciętnym początku zawodnicy Evertonu zanotowali serię 13 spotkań bez porażki, w tym fenomenalne
zwycięstwo 7-1 z Sunderlandem, a w roku 2008 w lidze zostali pokonani dopiero w połowie marca. The Toffees po pewnych problemach z Metalistem Charków w pierwszej rundzie Pucharu UEFA, fazę grupową przeszli z kompletem zwycięstw, a w kolejnej rundzie 8-1 w dwumeczu pokonali SK Brann. Fatalnie było natomiast po pierwszym meczu z włoską Fiorentiną, po którym można było być zadowolonym z nie przegrania wyżej niż 0-2. Rewanż przyniósł całkowitą zmianę ról. Everton rozegrał bodaj najlepsze spotkanie sezonu i mimo miażdżącej przewagi wygrał tylko 2-0. W serii rzutów karnych lepsi byli Włosi, jednak obiektywnie trzeba przyznać, że kibice na pewno mogli być zadowoleni ze swoich pupili. Potwierdza to również fantastyczna atmosfera podczas tego meczu, jakiej na Goodison Park dawno nie było. Końcówka sezonu była nerwowa, jednak rywale sami tracili punkty i ostatecznie The Toffees zakończyli rozgrywki ligowe na 5 miejscu, choć przez pewien czas znajdowali się nad lokalnym rywalem na 4 pozycji.

The Toffees po przegranej serii rzutów karnych z Fiorentiną
Przed rozgrywkami 2008/09 na transfery znów trzeba było czekać do ostatnich dni sierpnia, jednak David Moyes wyłożył rekordowe 15 mln funtów za pomocnika Standardu Liege, Belga Marouane Fellainiego. Do klubu trafili też m. in. Louis Saha z Manchesteru United, pozostający bez pracodawcy Duńczyk Lars Jacobsen, a na rok z Crvenej Zvezdy wypożyczono Segundo Castillo. Pożegnano się natomiast z kilkoma młodymi graczami rezerw, kontrakt wygasł Lee Carsleyowi, a za około 11 mln funtów do Fulham odszedł Andy Johnson. Początek sezonu był bardzo słaby - fatalna dyspozycja w spotkaniach na Goodison Park, szybkie odpadnięcie z europejskich pucharów ze Standardem Liege oraz z pucharu ligi z Blackburn. Zdecydowanie lepiej było pod koniec roku 2008 i na początku kolejnego, lecz z powodu poważnych kontuzji sezon zakończyli Yakubu, Anichebe i Arteta, a potem również Jagielka. Osłabiony i grający młodymi zawodnikami Everton potrafił wywalczyć 5 miejsce w tabeli, choć raczej to Aston Villa je straciła. Sezon 2008/09 przejdzie jednak do historii z innego powodu. The Toffees po raz pierwszy od 1995 roku dotarli do finału FA Cup. Choć w finale 1-2 ulegli Chelsea, to kibice na długo zapamiętają wygrane rzuty karne z Manchesterem United w półfinale, czy cudowny gol
Dana Goslinga w dogrywce powtórzonego spotkania z Liverpoolem.

Radość po wyeliminowaniu Manchesteru United w półfinale FA Cup
Kolejne okienko transferowe było bardzo burzliwe i również miało swój rozkwit pod koniec sierpnia. Szybko pożegnano się z Segundo Castillo i Larsem Jacobsenem, a 25 sierpnia po dwumiesięcznych perypetiach David Moyes uległ wreszcie niebagatelnej ofercie Manchesteru City i sprzedał za około 22 miliony funtów Joleona Lescotta. Tego samego dnia zakontraktowano za 9 mln Dinijara Bilaletdinowa, a do klubu zawitali też Sylvain Distin i John Heitinga za odpowiednio 5 i 6 mln funtów. Już we wrześniu zakontraktowano też wolnego agenta Lucasa Neilla. Sezon rozpoczął się od kompromitacji z Arsenalem 1-6 na Goodison Park, a kolejne miesiące nie przynosiły poprawy. Apogeum nastąpiło w meczu z późniejszym spadkowiczem Hull City, z którym The Toffees przegrywali do przerwy 0-3. Poprawa nastąpiła dopiero w grudniu z wyjazdowym remisam z Chelsea. W styczniu Everton w pechowych okolicznościach tylko zremisował na wyjeździe z Arsenalem i pokonał na własnym terenie Manchester City, odpadł jednak z FA Cup przegrywając z Birmingham. Luty rozpoczął się od wyjazdowej porażki w Derby Merseyside, jednak The Toffees ograli potem na swoim terenie dwie najlepsze ekipy w Anglii, 2-1 Chelsea i
3-1 Manchester United, w czym spory udział miał wypożyczony na 3 miesiące z Los Angeles Galaxy Landon Donovan. Nie udało się natomiast zajść zbyt daleko w Europa League, gdyż po przejściu fazy grupowej Everton w słabym stylu przegrał wysoko rewanż ze Sportingiem Lizbona i odpadł z rozgrywek. The Toffees zajęli ostatecznie 8 miejsce w tabeli, zaledwie 2 punkty za Liverpoolem, bez możliwości gry w europejskich pucharach w kolejnym sezonie.
Przed sezonem 2010/11 David Moyes wydał zaledwie 1,5 mln funtów. Do klubu trafili za darmo Jermaine Beckford z Leeds i Jan Mucha z Legii Warszawa, kupiono natomiast dwójkę młodych graczy Joao Silvę z Desportivo das Aves i Magaye Gueye ze Strasbourga, zimą z Iraklisu Saloniki kupiony został też Apostolos Vellios. Sporo zamieszania wywołało rozstanie się z klubem Dana Goslinga, który stracił całe uznanie w oczach kibiców dezerterując do Newcastle. Nie bez winy w tej sytuacji pozostał Everton, który ufając na słowo graczowi i jego agentowi stracił młody talent i zupełnie nic na nim nie zarobił. Zimą pożegnano się też ze Stevenem Pienaarem, z którym nie osgiągnięto porozumienia w kwestii przedłużenia kontraktu i za zaledwie 3 mln funtów sprzedano do Tottenhamu. Początek sezonu to istna katastrofa w wykonaniu podopiecznych Davida Moyesa, którzy szybko znaleźli się na ostatnim miejscu w tabeli, a pierwszy mecz w lidze wygrali dopiero na początku października. Odpadli również z rozgrywek Carling Cup z trzecioligowym Brentford. Jedynymi jasnymi punktami tego okresu były 2 starcia na Goodison Park, dramatycznie wywalczony remis z Manchesterem United i pewne zwycięstwo 2-0 w derbach Merseyside. Początek nowego roku przyniósł poprawę gry The Toffees, którzy między innymi byli blisko pierwszej od dawna wygranej na Anfield Road, ostatecznie remisując 2-2, oraz wyeliminowali Chelsea z rozgrywek FA Cup. Cóż z tego, skoro w kolejnej rundzie skompromitowali się przed własną publicznością przegrywając w fatalnym stylu z Reading. Ostatecznie Everton zakończył sezon na 7 miejscu, zaledwie 4 punkty za Liverpoolem, a gdyby nie fatalny początek sezonu The Toffees mogli realnie włączyć się do walki o awans do Ligi Mistrzów.